niedziela, 25 maja 2008

Homilia Jana Pawła II wygłoszona na placu św. Piotra w Watykanie w czasie Mszy św. beatyfikacyjnej Matki Teresy z Kalkuty, 19 października 2003 r.

BŁOGOSŁAWIONA MATKA TERESA Z KALKUTY

. «Kto chce być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich» (Mk 10,44).

Jezusowe słowa skierowane do uczniów, które przed chwilą zabrzmiały na tym placu, wskazują, jaka powinna być droga, która prowadzi do ewangelicznej “wielkości”. To droga, którą sam Chrystus przemierzył aż po krzyż; itinerarium miłości i służby, które odwraca wszelką ludzką logikę. Być niewolnikiem wszystkich!
Tą logiką pozwoliła się prowadzić Matka Teresa z Kalkuty, założycielka Misjonarek i Misjonarzy Miłości, którą dziś z radością wpisuję w poczet błogosławionych. Jestem osobiście wdzięczny tej mężnej kobiecie, której obecność czułem zawsze blisko siebie. Jako ikona Dobrego Samarytanina szła wszędzie, by służyć Chrystusowi w najuboższych i pośród ubogich. Ani konflikty, ani wojny nie były w stanie jej zatrzymać. Co jakiś czas przybywała, by opowiedzieć mi o swoich doświadczeniach w służbie wartościom ewangelicznym.
Pamiętam, na przykład, jak powiedziała po otrzymaniu pokojowej Nagrody Nobla:
“Jeśli usłyszycie, że jakaś kobieta nie chce urodzić swego dziecka i zamierza je usunąć, starajcie się przekonać ją, aby mi je przyniosła. Ja je będę kochała, widząc w nim znak Bożej miłości”.

2. Czyż nie wymownym jest fakt, że jej beatyfikacja przypada dokładnie w dniu, w którym Kościół
obchodzi Światowy Dzień Misyjny?

Świadectwo życia Matki Teresy przypomina wszystkim, że ewangelizacyjna misja Kościoła dokonuje się poprzez miłość, która jest karmiona modlitwą i słuchaniem Słowa Bożego. Bardzo wymownie ten styl misjonarski przedstawia obraz ukazujący nową błogosławioną, która jedną ręką trzyma dziecko, a w drugiej przesuwa paciorki różańca. Kontemplacja i działanie, ewangelizacja i promocja człowieczeństwa; Matka Teresa głosi Ewangelię swoim życiem w całości ofiarowanym ubogim, ale jednocześnie w całości spowitym w modlitwie.

3. «Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą» (Mk 10, 43).

Ze szczególnym wzruszeniem wspominamy dziś Matką Teresę, wielką służebnicę ubogich, Kościoła i całego świata. Jej życie jest świadectwem godności i uprzywilejowania pokornej służby. Wybrała nie tyle bycie najmniejszą, ile służebnicą najmniejszych.
Jako prawdziwa matka ubogich pochylała się nad osobami doświadczającymi ubóstwa w różnej postaci. Jej wielkość polega na zdolności dawania bez obliczania kosztów, dawania “aż do bólu”. Jej życie było radykalnym przeżywaniem i śmiałym głoszeniem Ewangelii.
Wołanie Jezusa na krzyżu: “Pragnę” (J 19,28), wyrażające głębię Bożej tęsknoty za człowiekiem, przeniknęło duszę Matki Teresy i znalazło w jej sercu żyzną glebę. Zaspokajanie Jezusowego pragnienia miłości i zbawienia dusz w jedności z Maryją stało się jedynym celem życia Matki Teresy. Ono także stanowiło wewnętrzną moc, popychającą ją do “dążenia z pośpiechem” przez cały świat, aby pracować na rzecz zbawienia i uświęcenia najuboższych z ubogich.

4. “Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Ten ewangeliczny werset, tak ważny dla zrozumienia służby Matki Teresy ubogim, stał u podstaw jej pełnego wiary przekonania, że dotykając zranionych ciał ludzi ubogich, dotyka ciała Chrystusa. To do samego Jezusa, ukrytego pod udręczoną postacią najuboższych z ubogich, kierowała się Jej posługa. Matka Teresa uwidacznia najgłębszy sens służby akt miłości wobec głodnych, spragnionych, cudzoziemców, nagich, chorych, więźniów (por. Mt 25,3436) odnosi się do samego Jezusa.
Rozpoznając Go, służyła Mu z całkowitym oddaniem, wyrażając subtelność swej oblubieńczej miłości. Tak więc w całkowitym oddaniu się Bogu i bliźniemu Matka Teresa odnalazła największe spełnienie, żyjąc najszlachetniejszymi wartościami swej kobiecości. Chciała być znakiem “Bożej Miłości, Bożej Obecności, Bożego Współczucia” i przypomnieć w ten sposób o wartości i godności każdego z dzieci Bożych, “stworzonych do kochania i bycia kochanym”. W ten sposób Matka Teresa “prowadziła dusze do Boga i Boga ku duszom”, zaspokajając pragnienie Chrystusa skierowane zwłaszcza ku ludziom najbardziej potrzebującym, u których postrzeganie Boga zostało zmącone przez cierpienie i ból.

5. «Syn człowieczy przyszedł, aby dać życie na okup za wielu» (Mk 10,45).

Matka Teresa dzieliła z Ukrzyżowanym Jego bolesną mękę, w szczególny sposób podczas długich lat “wewnętrznych ciemności”. Ta przeszywająca do głębi próba została przyjęta jako szczególny “dar i przywilej”. W godzinach największych ciemności Matka Teresa chwytała się wytrwale modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Ta duchowa udręka prowadziła ją do coraz większego utożsamiania się z tymi, którym codziennie służyła, doświadczając cierpienia, a czasem wręcz odrzucenia. Powtarzała często, że największe ubóstwo to być niepotrzebnym, nie mieć nikogo, kto się Tobą zaopiekuje.

6. “Daj nam, Panie, Twoją łaskę, w Tobie pokładamy nadzieję!”

Ileż razy tak jak Psalmista, również Matka Teresa w chwilach wewnętrznego przygnębienia powtarzała Swemu Panu: “W Tobie, w Tobie pokładam nadzieję, mój Boże”. Oddajmy cześć tej drobnej kobiecie zakochanej w Bogu, tej pokornej zwiastunce Ewangelii i niestrudzonej dobrodziejce ludzkości. Czcimy w Niej jedną z najbardziej znamienitych osobowości naszej epoki. Przyjmijmy Jej przesłanie i naśladujmy Jej przykład.
Najświętsza Maryjo Panno, Królowo Wszystkich Świętych, pomóż
nam być cichymi i pokornymi sercem, tak jak ta mężna zwiastunka miłości.
Pomóż służyć z radością i uśmiechem każdej osobie, którą spotykamy.
Pomóż być misjonarzami Chrystusa, naszego pokoju i naszej nadziei.
Amen!

50 najważniejszych wydarzeń pontyfikatu:

Wybór kard. Karola Wojtyły na 265. papieża w historii Kościoła katolickiego.
16.10.1978 około godz. 17:15
"Powołali mnie z dalekiego kraju, ale jednocześnie w chrześcijańskiej wierze i tradycji"
Inauguracja pontyfikatu.
22.10.1978
"Nie lękajcie się przyjąć Chrystusa!"
Pierwsza zagraniczna podróż pontyfikatu.
25.01 - 1.02.1979
W Dominikanie, Meksyku i na Wyspach Bahama papież ostrzega przed teologią wyzwolenia.
"Obraz Chrystusa polityka, rewolucjonisty, wywrotowca z Nazaretu nie zgadza się z katechezą Kościoła"
Pierwsza encyklika - "Redemptor hominis".
4.03.1979
"Człowiek jest drogą Kościoła"
Pierwsza pielgrzymka do Polski.
2-10.06.1979
"Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi"
Przemówienie w ONZ.
2.10.1979
Pean na cześć praw człowieka, w tym wolności sumienia.
"Racją bytu wszelkiej polityki jest służba dla człowieka"
Wizyta u honorowego zwierzchnika prawosławia patriarchy Konstantynopola Dimitriosa I.
30.11.1979
"Czy mamy jeszcze prawo pozostawać rozdzieleni?"
Papież przyjmuje lidera "Solidarności" Lecha Wałęsę.
15.01.1981
"Pragnę z tej całej wielkiej polskiej pracy uczynić ofiarę chleba i wina"
Pielgrzymka do Francji.
30.05 - 2.06.1980
"Francjo, najstarsza córko Kościoła, czy jesteś wierna przyrzeczeniom twojego chrztu?"
Mehmet Ali Agca dokonuje zamachu na życie Jana Pawła II.
13.05.1981
"Składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i świat"
Mianowanie kard. Josepha Ratzingera prefektem Kongregacji Nauki Wiary.
25.11.1981
Niemiecki hierarcha będzie nadawał ton nauczaniu Kościoła przez najbliższe 24 lata.
Wizyta ekumeniczna w anglikańskiej katedrze w Canterbury.
29.05.1982
"Przewodnictwo biskupa Rzymu ma być przewodzeniem w miłości"
Podróż do Polski. Spotkanie z przywódcą podziemnej "Solidarności" Lechem Wałęsą.
16-23.06.1983
"Naród ginie, gdy znieprawia swego ducha. Naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza"
Odwiedziny u zamachowca Mehmeta Ali Agcy w rzymskim więzieniu Rebibbia.
27.12.1983
"Modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu z całego serca przebaczyłem"
Wizyta w rzymskiej synagodze.
13.04.1986
"Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi. Można powiedzieć, naszymi starszymi braćmi"
Międzyreligijne spotkanie modlitewne w Asyżu z udziałem 47 delegacji reprezentujących wszystkie wyznania chrześcijańskie i 13 innych religii.
27.10.1986
"Życzeniem Kościoła katolickiego jest prowadzenie dialogu z innymi religiami"
Najdłuższa pielgrzymka Jana Pawła II podczas pontyfikatu
18.11 - 1.12.1986
W podróży papież spędza 13 dni, 6 godz. i 15 min. Odwiedza Bangladesz, Singapur, Fidżi, Nową Zelandię, Australię i Seszele.
Schizma tradycjonalistów pod wodzą arcybiskupa Marcela Lefebvre.a.
30.06.1988
"Na rany Chrystusa, (...) gorąco wzywam cię, czcigodny bracie, do pełnego posłuszeństwa Zastępcy Chrystusa"
Przemówienie w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.
9.10.1988
"Stara Europa potrzebuje nowej ewangelizacji"
Spotkanie z Tadeuszem Mazowieckim, pierwszym niekomunistycznym premierem z kraju Europy Środkowej i Wschodniej.
20.10.1989
"Będę się za pana modlił. Wszystkimi myślami jestem z panem i życzę powodzenia"
Encyklika "Centesimus annus" poświęcona konsekwencjom upadku komunizmu.
1.05.1991.
"Wolny rynek jest najbardziej skutecznym narzędziem wykorzystywania zasobów i zaspokajania potrzeb"
Dwuetapowa wizyta w Polsce, pierwsza po upadku komunizmu.
1-9.06.1991; 14-15.08.1991.
"Kościół w Europie może wreszcie oddychać obydwoma swoimi płucami"
Rehabilitacja Galileusza.
31.10.1992
Papież wyraża ubolewanie z powodu dokonanego niegdyś przez Kościół potępienia tego naukowca.
"Galileusz okazał większą przenikliwość niż teologowie"
Ogłoszenie pierwszego od ponad 400 lat Katechizmu Kościoła katolickiego.
7.12.1992
"Wiara pozostaje ta sama, ale jest źródłem wciąż nowego światła"
Ogłoszenie przygotowywanej od sześciu lat encykliki "Veritatis splendor".
6.08.1993
Papież przekracza granice byłego ZSRR. Podczas pielgrzymki na Litwę, Łotwę i do Estonii składa hołd cierpiącym w czasach komunizmu.
4-10.09.1993
"Przychodzę tu, aby przypomnieć wszystkich synów i córki waszej ziemi, na których wydawano wyroki, których skazywano na więzienia, łagry, Sybir czy Kołymę"
Publikacja książki "Przekroczyć próg nadziei".
19.10.1994
Papieska msza św. w Manili gromadzi cztery miliony wiernych i staje się największym zgromadzeniem w dziejach ludzkości.
15.01.1995
"Nie lękajcie się. Chrystus zwyciężył świat. On jest z wami na zawsze"
Encyklika "Evangelium vitae" poświęcona wartości i nienaruszalności życia ludzkiego.
25.03.1995
"Znaczna część opinii publicznej usprawiedliwia przestępstwa przeciw życiu w imię prawa do indywidualnej wolności. Głos Kościoła jest zawsze krzykiem w obronie ubogich tego świata, tych, którzy są zagrożeni, otoczeni pogardą, których prawa ludzkie są gwałcone"
Przemówienie w ONZ poświęcone prawom narodów.
5.10.1995
"Możemy zbudować cywilizację godną człowieka. Czyniąc to, przekonamy się, że łzy naszego stulecia przygotowały ziemię na nową wiosnę ludzkiego ducha"
Pierwsza pielgrzymka do zjednoczonych Niemiec.
21-23.06.1996
"Gdy Brama Brandenburska stała się bramą wolności, zostawcie ją otwartą dla wszystkich ludzi. Nie ma wolności bez miłości"
Pielgrzymka do zniszczonego wojną domową Sarajewa.
12-13.04.1997
"Wszyscy ludzie dobrej woli mają nadzieję, że to, czego symbolem jest Sarajewo, nie wykroczy poza ramy XX wieku"
Pielgrzymka na Kubę i spotkanie z Fidelem Castro.
21-25.01.1998
"Niechaj Kuba otworzy się na świat. I niechaj świat otworzy się na Kubę, aby ten naród mógł patrzeć w przyszłość z nadzieją"
Pielgrzymka do Rumunii - pierwszego kraju zamieszkanego przez większość prawosławną odwiedzanego przez papieża.
7-9.05.1999
"Szukałem jedności ze wszystkich mych sił i będę jej szukał aż do końca"
Pielgrzymka do Polski. Pierwsza w dziejach papieska wizyta w parlamencie narodowym.
5-17.06.1999
"Składam dzięki Panu historii za kształt polskich przemian"
Pielgrzymka do Ziemi Świętej.
20-26.03.2000
"Chcemy zobowiązać się do prawdziwego braterstwa z narodem Przymierza"
Dzień Przebaczenia w Kościele katolickim. Papież przeprasza za winy Kościoła wyrządzone m.in. wyznawcom innych religii, Żydom, kobietom i ubogim.
12.03.2000
"Wyznajemy z całą świadomością naszą odpowiedzialność chrześcijan za zło dnia dzisiejszego"
Ujawnienie trzeciej części tajemnicy fatimskiej. Według Watykanu, objawienie Maryi zawierało zapowiedź zamachu na papieża.
13.05.2000
Pielgrzymka śladami św. Pawła do Grecji, Syrii i Malty.
4-9.05.2001
Pielgrzymka na Ukrainę i kolejna wielka misja ekumeniczna Jana Pawła II. Wydaje się, że zastępy nieprzejednanych hierarchów prawosławnych nieco zmalały.
23-27.06.2001.
Kanonizacja ojca Pio.
16.06.2002
Żadna z dotychczasowych kanonizacji nie zgromadziła w Rzymie tak licznych rzesz wiernych.
Łagiewniki - ofiarowanie świata Bożemu miłosierdziu.
17.08.2002
Kanonizacja Josemarii Escrivy de Balaguera, założyciela Opus Dei.
06.10.2002
Kościół docenia promotora idei "powszechnego wezwania do świętości".
Wydanie "Tryptyku rzymskiego", poematu napisanego przez Jana Pawła II.
6.03.2003
"Kres jest tak niewidzialny, jak początek. Wszechświat wyłonił się ze Słowa i do Słowa też powraca.(...) Nadzy przychodzimy na świat i nadzy wracamy do ziemi, z której zostaliśmy wzięci"
Podróż apostolska do Chorwacji. Setna pielgrzymka Jana Pawła II.
5-9.06.2003
Papież odwiedza Lourdes jako "chory z chorymi".
14-15.08.2004
"Dzielę z wami ten czas naznaczony fizycznym cierpieniem, ale płodny w cudownym zamyśle Boga"
Beatyfikacja Matki Teresy z Kalkuty.
19.10.2004
"Świadectwo życia Matki Teresy przypomina wszystkim, że ewangelizacyjna misja Kościoła dokonuje się poprzez miłość"
Promocja najnowszej książki papieża "Pamięć i tożsamość".
17.03.2005
Na wiadomość o pogorszeniu się stanu zdrowia papieża na całym świecie trwają modlitwy w jego intencji.
31.03. - 1.04.2005
Opracowali: Marcin Dzierżanowski, KAI

--------------------------------------------------------------------------------

Papieskie przesłania:
O przeszczepach organów
"Jednym ze sposobów kształcenia prawdziwej kultury życia jest dawanie organów w sposób dopuszczalny z etycznego punktu widzenia, a mianowicie mając na uwadze stwarzanie szansy na zdrowie, a nawet życie osobom chorym, które często nie mają żadnej innej nadziei". - w encyklice Evangelium vitae

O eutanazji
"Nigdy nie wolno tracić z oczu celu, jakim jest prawdziwe dobro człowieka; nigdy nie wolno ulec pokusie oderwania medycyny czy postępu naukowego od zasad i wartości, bo mogłyby się one zamienić w niebezpieczną formę .technologicznej kontroli. życia"
"Nikt nie jest panem życia; nikt nie ma prawa manipulować życiem, godzić w nie czy wręcz odbierać - ani innym, ani sobie samemu"
Prawo do życia "... przysługuje istocie ludzkiej we wszystkich fazach jej rozwoju, od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, a wiec niezależnie od tego, czy jest zdrowa czy chora, w pełni sprawna, czy upośledzona, bogata, czy biedna"

W sprawie kary śmierci
"Niech dzięki Bożemu Narodzeniu umocni się na całym świecie poparcie dla stosownych i pilnie potrzebnych działań, które (...) pozwolą strzec ludzkiego życia, znieść karę śmierci"

O patriotyzmie
"Miłość do ojczyzny jest wartością, którą należy kultywować, ale bez ciasnoty duchowej, miłując zarazem całą rodzinę ludzką"

Po ataku terrorystów
"Nawet jeśli siły ciemności wydają się brać górę, wierzący wie, że diabeł i śmierć nie będą miały ostatniego słowa. (...) Błagajmy Pana, by spirala nienawiści i przemocy nie zwyciężyła"

W orędziu na Światowy Dzień Pokoju
"Kiedy powstaje niebezpieczeństwo, że ludność cywilna padnie ofiarą niesprawiedliwego napastnika, oraz kiedy spełzną na niczym próby działania bez użycia przemocy, uprawnione jest, a nawet konieczne, poczynienie konkretnych kroków w celu rozbrojenia agresora"

W sprawie przystąpienia Polski do UE
"Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej" - na kilka dni przed polskim referendum europejskim
"Polska ma pełne prawo, by uczestniczyć w ogólnym procesie postępu i rozwoju świata, zwłaszcza Europy. Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską".

Na temat internetu
"Komputery trochę zmieniły świat, ale z pewnością zmieniły moje życie" - na spotkaniu z młodzieżą w Rzymie
"Dla Kościoła nowy świat cyberprzestrzeni stanowi wezwanie do wielkiej przygody, jaką jest wykorzystanie nowych możliwości głoszenia ewangelicznego przesłania"

czwartek, 8 maja 2008

Zyjmy jego słowami

Orędzie "Internet nowym forum głoszenia ewangelii", 2002
Dla Kościoła nowy świat cyberprzestrzeni jest wezwaniem do wielkiej przygody w posługiwaniu się jej potencjałem dla głoszenia orędzia ewangelicznego. To wyzwanie jest u początku tego tysiąclecia istotą znaczenia naśladowania Chrystusa i jego nakazu: "Duc in altum!" (Łk 5,4). (Orędzie "Internet nowym forum głoszenia ewangelii", 2002)

Płock, 8 września 1991
Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany, obdarowany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością. (Płock, 8 września 1991)

Plac św. Piotra, 22 października 1978
Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie drzwi Jego zbawczej władzy, otwórzcie jej granice państw, systemy ekonomiczne i polityczne, szerokie obszary kultury, cywilizacji i rozwoju. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co kryje się we wnętrzu człowieka. Jedynie On to wie! Dziś człowiek tak często nie wie, co nosi w sobie, w głębi swej duszy, swego serca. Jak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Ogarnia go zwątpienie, które przeradza się w rozpacz. (Plac św. Piotra, 22 października 1978)

Bukareszt, 8 maja 1999, Homilia do grekokatolików
Uzdrówcie rany przeszłości miłością. Niech wspólne cierpienie nie prowadzi do rozłamu, ale niech spowoduje cud pojednania. (Bukareszt, 8 maja 1999, Homilia do grekokatolików)
Encyklika "Fides et ratio"
Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania jego samego, aby człowiek - poznając Go i miłując - mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie. (Encyklika "Fides et ratio")

Tunis, 14 kwietnia 1996
Nikt nie może zabijać w imię Boga, nikt nie może akceptować odbierania życia braciom. (Tunis, 14 kwietnia 1996)

Gniezno, 3 czerwca 1997
Po upadku jednego muru, tego widzialnego, jeszcze bardziej odsłonił się inny mur, niewidzialny, który nadal dzieli nasz kontynent - mur, który przebiega przez ludzkie serca. Jest on zbudowany z lęku i agresji, z braku zrozumienia dla ludzi o innym pochodzeniu, kolorze skóry, przekonaniach religijnych, z egoizmu politycznego i gospodarczego oraz z osłabienia wrażliwości na wartość życia ludzkiego i godność każdego człowieka. Nawet niewątpliwe osiągnięcia ostatniego okresu na polu gospodarczym, politycznym i społecznym nie przesłaniają istnienia tego muru. Jego cień kładzie się na całej Europie. (Gniezno, 3 czerwca 1997)

Oświęcim, 7 czerwca 1979
Za wojnę są odpowiedzialni nie tylko ci, którzy ją bezpośrednio wywołują, ale również ci, którzy nie czynią wszystkiego co leży w ich mocy, aby jej przeszkodzi. (Oświęcim, 7 czerwca 1979)

Jasna Góra, 19 czerwca 1983
Przebaczenie jest mocne mocą miłości. Przebaczenie nie jest słabością. Przebaczać nie oznacza rezygnować z prawdy i sprawiedliwości. Oznacza zmierzać do prawdy i sprawiedliwości drogą Ewangelii. (Jasna Góra, 19 czerwca 1983)
Nowy Jork, 2 paździenika 1979

Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka. (Nowy Jork, 2 paździenika 1979)

wtorek, 15 kwietnia 2008

Lednica 2000

ZAPROSZENIE
na 12 Ogólnopolskie Spotkanie Młodzieży LEDNICA 2000

Drodzy Młodzi Przyjaciele!

Tegoroczne Spotkanie Młodych nad Lednicą odbędzie się w sobotę 7 czerwca 2008 o godzinie 17.00. Tematem spotkania będzie przyjaźń. "Nazwałem was przyjaciółmi" - tak zwracał się do swoich uczniów sam Pan Jezus, tak zwracał się do nas, gromadzących się nad Lednicą Ojciec Święty, Jan Paweł II, nazywając nas swoimi przyjaciółmi.


Temat przyjaźni zdaje się być tematem niezwykle potrzebnym, kiedy słabną więzi pomiędzy ludźmi, kiedy ludzie zdają się oddalać od siebie, a nie zbliżać. Młodzi ludzie panicznie boją się samotności i odrzucenia. Próbujemy temu zaradzić zwracając się w pierwszym rzędzie do Tego, który nas pierwszy umiłował nazywając przyjaciółmi.


Nad Lednicę zapraszamy jak zawsze wszystkich, ale szczególnie tych, którzy pragną znaleźć przyjaciela lub za swojego przyjaciela szczególnie się pomodlić. Zapraszamy tych, którzy będąc w narzeczeństwie poważnie traktują swoje życie i swoją przyszłość i pragnęliby w przyjaźni przez nie przejść. Wreszcie tych, którzy pragnęliby wymodlić sobie przyjaciela,
przyszłą żonę lub przyszłego męża.


Zapraszamy też małżeństwa, dla których miłość małżeńska rozumiana jest właśnie w kategorii przyjaźni.
Wezwanie do przyjaźni, to wezwanie do doskonałej miłości. Nie jesteś sam. Ktoś idzie obok ciebie, komuś na tobie zależy, ktoś pragnie ci pomóc. Otrzymasz dwie ryby na znak przyjaźni z Chrystusem - jedną zatrzymasz dla siebie, drugą oddasz Twojemu przyjacielowi, aby zawsze o Tobie pamiętał. Ty natomiast będziesz zawsze pamiętał o Chrystusie, Twoim największym Przyjacielu!

Czekamy na Ciebie na Polach Lednickich w sobotę, 7 czerwca od godziny 8:00.


Jan W. Góra OP
Z młodzieżą lednicką

sobota, 15 marca 2008

III rocz smierci Jana Pawla II





KOMUNIKAT WIKARIUSZA RZYMU KARD. CAMILLA

Dzisiaj, 2 kwietnia 2005 r., o godz. 21.37, w czasie i Nieszporów święta Miłosierdzia Bożego, Pan powołał do siebie błogosławioną duszę Ojca Świętego Jana Pawła II. Łączymy się w modlitwie za Niego, który tak bardzo nas ukochał, aby Pan przyjął Go do swej pełni życia wiecznego. Dziękujemy Bogu za to, że dał nam Pasterza według swego Serca, który słowem i życiem dawał świadectwo o Jezusie Chrystusie, który z niestrudzoną odwagą przemierzył drogę prowadzącą od Chrystusa do człowieka. Wiemy, że ten wielki Ojciec nas nie opuścił, i powierzamy się Jego wstawiennictwu, abyśmy zachowali nienaruszone i żywe jego cenne dziedzictwo wiary i miłości.


Gdy łzy cisną się do oczu, trzeba nam powiedzieć Bogu "Dziękuje" za to ze jestes wsrod nas...

POLSKA KOCHA CIĘ
POLSKA DZIEKUJE CI
JESTES WSRÓD NAS...

Pozwólcie mi odejść do domu Ojca

Pozwólcie mi odejść do domu Ojca" - to ostatnie słowa, jakie Jan Paweł II wypowiedział przed śmiercią. Niemal do ostatniej chwili zachował przytomność umysłu, modląc się i ufnie oddając siebie Bogu. W momencie śmierci jego apartament rozświetlała maleńka gromnica.

Był 8 listopada 2004 roku, gdy Polskę obiegła radosna wiadomość. Prymas Polski rozmawiał w Watykanie z Janem Pawłem II o jego przyszłorocznej pielgrzymce do Polski. Kardynał Józef Glemp potwierdził, że podróż Papieża do ojczyzny jest niemal pewna, nieznany jest tylko jej termin.


Niełatwo było podzielać ten optymizm. Ledwie trzy miesiące wcześniej podczas Mszy Św. odprawianej na świeżym powietrzu w Lourdes we Francji Papież miał wyraźne problemy z oddychaniem. Patrząc na coraz bardziej pochylającą się ku ziemi sylwetkę Ojca Świętego trudno było uwierzyć, że w 2005 roku zobaczymy go stąpającego po ojczystej ziemi.

Oswiadczenie Prezydenta RP w zwiazku ze smiercia Jego Swiatobliwosci Papieza Jana Pawla II

2 kwietnia 2005 roku, póznym wieczorem, w Palacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwasniewski, w zwiazku ze smiercia Jego Swiatobliwosci Papieza Jana Pawla II, wyglosil oswiadczenie.

Szanowni Panstwo!

Tu w Palacu Prezydenckim w Warszawie, zgromadzeni wraz z najwyzszymi wladzami Rzeczypospolitej, wladzy ustawodawczej, Marszalkiem Sejmu i Senatu, rzadu RP i Panem Premierem, Nuncjuszem Apostolskim – Dziekanem Korpusu Dyplomatycznego, Prezesami Najwyzszych Trybunalów – Trybunalu Konstytucyjnego, Sadu Najwyzszego, Sadu Administracyjnego, w obecnosci ministrów Kancelarii Prezydenta, chce wyrazic nasz najglebszy smutek i zalobe. Odszedl wielki Papiez, nasz najwybitniejszy Rodak, Ojciec Swiety. Dobry ojciec nas wszystkich – wierzacych i niewierzacych, wyznawców róznych religii.

Odeszla od nas osoba niezwykla, jeden z najwiekszych twórców wspólczesnosci. Czlowiek, który poruszyl Niebo i Ziemie, dotarl do najdalszych zakatków globu, aby odnajdywac droge do duszy innych ludzi. I który przez cale swoje dlugie zycie mial tylko jeden, jedyny cel – aby na swiecie, i w kazdym z nas, zwyciezalo dobro, madrosc i sprawiedliwosc.

Dzisiaj serca Polaków przepelnione sa glebokim zalem. Bólem po stracie kogos bliskiego, przyjaciela i duchowego przewodnika, którego energia, sila wiary i nadzwyczajny dar przekonywania byly zródlem naszej wspólnej nadziei. Ale jest w nas tez duma – ze z polskiej ziemi zrodzil sie jeden z najwspanialszych ludzi w nowozytnej historii. Ze wielowiekowa, niezwykle gleboka duchowosc naszego narodu wydala wybitna, piekna postac, która mogla tak wiele dac swiatu. I osobiscie czujemy sie w tym smutnym dniu szczesliwi, ze bylo nam dane zyc w tych czasach.

Jan Pawel II byl wielkim apostolem pojednania. Walnie przyczynil sie do obalenia „zelaznej kurtyny” i rozszerzenia Unii Europejskiej, przez co pomógl wielu krajom odbudowac sciezki wspólpracy, a ich obywatelom – odzyskac suwerenne prawa i poczucie godnosci.

Mialem wyjatkowy honor zwrócic sie do Jego Swiatobliwosci na Placu Swietego Piotra w 25 rocznice pontyfikatu. Dzis pragne powtórzyc:
I oto swiat, Europa, Polska – odmienily sie nie do poznania. Nie dokonaloby sie to bez Karola Wojtyly, bez Jana Pawla II, bez Papieza-Polaka, bez Papieza Slowianina i Europejczyka. Bez Jego sily i wiary. Bez niemilknacego wezwania „nie lekajcie sie w imie poszanowania praw czlowieka, w imie wolnosci, równosci, braterstwa, w imie miedzyludzkiej solidarnosci, otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Nie dokonaloby sie to bez Jego slów prawdy i odwagi wizji. Bez papieskiego przekonania, ze trzeba wzmocnic fundamenty historii i tradycji, które wspóltworza, a nie walcza ze wspólczesnoscia i przyszloscia. Bez Papieza, który przyszedl „wolaniem wielkim wobec calego Kosciola, Europy i swiata, upomniec sie o zapomniane narody i ludy”. Nie dokonaloby sie to bez Jana Pawla II, dobrego, wrazliwego, zyczliwego i troskliwego dla kazdego czlowieka – Ojca Swietego. Dziekujemy za te wielka odmiane, za wszystko, czym hojnie zostalismy obdarowani – za milosc do Ojczyzny i jak mówil „do kazdego wsród nas od malenkiego dziecka do sedziwego starca(…)”.

Polska i Polacy maja szczególny dlug wobec Waszej Swiatobliwosci. Nie byloby polskiej wolnosci bez Papieza-Polaka.
I bez Niego nie byloby nowych wymiarów dialogu ludzi, spoleczenstw i religii. Jako pierwszy Papiez w historii przekroczyl próg synagogi i meczetu. Pola rywalizacji zamienial w przestrzenie wspólnej rozmowy i dzialania. Wreszcie – to ten Papiez zburzyl wiele barier w ludzkiej swiadomosci. Madrym slowem i szczerym przykladem przekonal, ze okazywanie milosierdzia, zdolnosc wspólczucia i gotowosc do przebaczenia sa jednymi z najwazniejszych przejawów czlowieczenstwa.

Rodacy!
Ostatnie lata papieskiej poslugi Jana Pawla II mialy wymiar heroiczny. Walczyl o sprawe, ale i walczyl ze soba, ze swoim cierpieniem. Nigdy, ani na chwile, tej walki nie przerwal. Dowiódl ogromnej sily charakteru. Do konca nauczal, tworzyl, utrzymywal bliski kontakt z ludzmi. Do konca cala moca sluzyl tym, którzy Go potrzebowali.

Dzis dotkliwie odczuwamy, jaka wielka strata dla Polski jest Jego odejscie. Dla polskiego spoleczenstwa i polskiego panstwa. Stracilismy bezpowrotnie najwiekszy autorytet moralny, który i jako namiestnik Chrystusa na ziemi, ale i jako dobrotliwy ojciec, i wymagajacy przyjaciel, pozwalal wielu obywatelom odnajdywac sens codziennosci i dokonywac najtrudniejszych wyborów. Stracilismy tez niestrudzonego oredownika polskich spraw w szerokim swiecie, na calym swiecie.

Bo Karol Wojtyla – Jan Pawel II – nigdy nie zapomnial o Ojczyznie. Byl patriota najwyzszej próby. Dal swiatu to, co w nas i w naszej historii najlepsze, ale i od nas wymagal zebysmy byli lepsi i godni wizji Jego swiata. Jestem osobiscie losowi i historii wdzieczny, ze mialem szczescie spotkac czlowieka, którego wiedza, madrosc i dobroc byly najwyzszej próby. Z osobistych wielu rozmów z Nim wiem, jak bardzo byl dumny z Polski, z naszych osiagniec, ale tez jak martwil sie naszymi porazkami i slabosciami. Mial poczucie spelnienia, ale i niepokoju. Ten Czlowiek, Ten Papiez milosci dla Polski nigdy nie zalowal i nigdy nie dozowal.

Panie i Panowie!
Oddajemy dzis hold wielkiemu Rodakowi. Jako Prezydent Rzeczypospolitej, wraz z rzadem RP, zarzadzam zalobe i opuszczenie flag panstwowych do polowy masztu na okres od dzis do dnia pogrzebu Papieza Jana Pawla II.

Jednak najwazniejszym holdem, jaki mozemy oddac temu niestrudzonemu wedrowcowi po sciezkach globu i ludzkich serc, jest korzystanie z bogactwa i mocy Jego mysli. Zrozumienie Jego przeslania o potrzebie pokoju i pojednania, o dochowaniu wiernosci takim wartosciom, jak wolnosc, wspólczucie, solidarnosc. Jesli tak potrafimy sie zachowac, to Karol Wojtyla, Jan Pawel II nigdy od nas nie odejdzie. Bedzie dalej pomagal nam wybierac to, co madre i sprawiedliwe. To, co dobre dla czlowieka, co dobre dla Polski i swiata.

Dziekujemy za wszystko Ojcze Swiety. Obysmy potrafili sprostac Twoim naukom, dzielu, postawie.

Oby!

piątek, 7 marca 2008

Polski Papież pielgrzymujący do rodzinnego Kraju (5)

Ostatni jak dotąd pobyt Ojca Świętego - czy jak chcą niektórzy: VIII papieska pielgrzymka - w Kraju przesycony był prawie wyłącznie jednym wątkiem myślowym, jakim było nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia.
Kult Bożego Miłosierdzia jest istotnym elementem składowym pontyfikatu Jana Pawła II i wpisuje się w ten pontyfikat jako złota nić łaski obecnego czasu.

Promotor drogi Siostry Faustyny na ołtarze

Sprawą s. Faustyny, jej Dzienniczkiem, interesował się ks. Wojtyła na długo przed przyjęciem godności Pasterza Kościoła powszechnego. Stymulował ks. prof. Różyckiego do studiowania Dzienniczka, a zostawszy biskupem, rozpoczął proces beatyfikacyjny tej skromnej Zakonnicy. Często kierował swoje kroki do grobu Autorki Dzienniczka, czuwając nad toczącym się w Rzymie procesem. Po wyborze na Następcę św. Piotra, mimo natłoku nowych obowiązków, Jan Paweł II nie zapomniał o s. Faustynie i o sprawie, której ona służyła.

Przewodnik ku chwale błogosławionych i świętych

W niecałe 30 lat po rozpoczęciu w Krakowie procesu informacyjnego, 18 kwietnia 1993 r. Papież-Polak wynosi s. Faustynę do godności błogosławionej. Przedtem jednak, 30 listopada 1980 r. wydaje drugą swoją encyklikę - Dives in misericordia, wykładającą podstawy teologiczne tajemnicy Bożego Miłosierdzia. To ta właśnie encyklika otwiera definitywnie drogę nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, wypływającego z "potrzeby tych przełomowych i trudnych czasów..." (por. DM, nr 1).
W homilii Mszy św. beatyfikacyjnej Ojciec Święty stwierdza: "Jest sprawą naprawdę cudowną, jak się jej nabożeństwo do miłosierdzia Bożego w dzisiejszym świecie przebija i tak wiele serc ludzkich zdobywa! Jest to niewątpliwie znak czasu - znak dla naszego dwudziestego wieku. Do bilansu tego kończącego się stulecia należą obok zdobyczy, które często przerosły minione czasy, także głęboki niepokój i strach przed przyszłością. Gdzie może świat znaleźć wyjście i światło nadziei, jeśli nie w Bożym miłosierdziu?" (por. L. Podlejski, Sól ziemi i światłość świata, t. 3, s. 232).
W siedem lat po beatyfikacji Błogosławiona z Łagiewnik zostaje kanonizowana (30 kwietnia 2000 r.), a w przemówieniu podczas Mszy św. kanonizacyjnej znalazły się słowa: "A Ty, Faustyno, darze Boży dla naszych czasów, darze ziemi polskiej dla całego Kościoła, wyjednaj nam, abyśmy pojęli głębię Bożego Miłosierdzia. Pomóż go żywo nam doświadczyć i świadczyć o nim pośród ludzi. Niech Twoje przesłanie światła i nadziei rozprzestrzenia się po całym świecie, nakłania grzeszników do nawrócenia, łagodzi rywalizację i nienawiść, otwiera ludzi i narody na praktykowanie braterstwa" (Bóg bogaty w miłosierdzie, Wyd. KUL, 2000, s. 35).

Apostoł nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia i twórca jego doktrynalnych zrębów

Uroczystość kanonizacji św. Faustyny 30 kwietnia 2000 r. zapisze się w kanonach katolickiej liturgii doniosłym aktem ogłoszenia święta Bożego Miłosierdzia w pierwszą niedzielę po Niedzieli Wielkanocnej.
Jan Paweł II nie tylko usankcjonował w sposób wyjątkowy rangę nowego spojrzenia na tajemnicę miłości Boga do człowieka, ale i zasugerował jego wyjątkową doniosłość i aktualność. Zręby teologiczne katolickiej doktryny o Bożym Miłosierdziu zawarte zostały już w encyklice Ojca Świętego Jana Pawła II Dives in misericordia. Punktem wyjścia tej doktryny jest dramaturgia grzechu ludzkiego - zwłaszcza tego dzisiejszego, grzechu naszego czasu. "Sytuacja świata współczesnego ujawnia nie tylko takie przeobrażenia, które budzą nadzieję na lepszą przyszłość człowieka na ziemi, ale ujawnia równocześnie wielorakie zagrożenia i to zagrożenia sięgające dalej niż kiedykolwiek w dziejach" (nr 2). Człowiek zagrożony jest "w samym rdzeniu swej egzystencji i ludzkiej godności" (tamże). Źródłem tej sytuacji jest nieodmiennie grzech, który zawsze był uosobieniem buntu przeciwko Bogu, który właśnie w naszych czasach osiąga niewyobrażalne wymiary. "«Człowiek nie tylko żyje, jakby Boga nie było», ale w pysze zrodzonej z niepohamowanego postępu usiłuje wedrzeć się w domenę Boga-Stwórcy, manipulując prawami życia, przypisując sobie konsekwentnie prawo dysponowania śmiercią człowieka (zabijanie nienarodzonych, eutanazja, wojny). I w tę sytuację wkracza Miłosierny Bóg w tajemnicy Męki, Śmierci i Zmartwychwstania swojego Syna. W ten sposób krzyż Chrystusa, w którym Syn, współistotny Ojcu, oddaje pełną sprawiedliwość samemu Bogu, jest równocześnie radykalnym objawieniem miłosierdzia, czyli miłości wychodzącej na spotkanie tego, co stanowi sam korzeń zła w dziejach człowieka: na spotkanie grzechu i śmierci" (nr 8).
Do tej bogatej doktryny teologicznej nawiązywał Papież w swoich obydwu homiliach: beatyfikacyjnej (18 kwietnia 1993 r.) oraz kanonizacyjnej (30 kwietnia 2000 r.). W pierwszej powtórzył za Błogosławioną sławną jej zapowiedź: "czuję dobrze, że nie kończy się moje posłannictwo ze śmiercią, ale się zacznie" (Bóg bogaty w miłosierdzie - VIII pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny, Olsztyn 2000, s. 65), dodając: "dzisiaj, w dniu beatyfikacji s. Faustyny, wielbimy Boga za wielkie dzieła, jakich dokonał w jej życiu" (tamże). Podczas kanonizacji powie jeszcze dobitniej: "Kanonizacja s. Faustyny ma szczególną wymowę. Poprzez tę kanonizację pragnę dziś przekazać orędzie miłosierdzia nowemu tysiącleciu" (tamże, s. 69) i dlatego "ważne jest, abyśmy przyjęli w całości orędzie zawarte w Słowie Bożym na II niedzielę wielkanocną, która od tej pory nazywać się będzie w całym Kościele Niedzielą Bożego Miłosierdzia" (tamże, s. 68).

Pobyt w Krakowie Łagiewnikach: 16-18 VIII 2002

Uroczysta afirmacja opatrznościowego nabożeństwa ludzkości "na dziejowe dzisiaj" była głównym celem tego pełnego innych jeszcze treści pobytu w podwawelskim grodzie, stanowiącego tym razem uosobienie całej Polski. Pobyt w Krakowie miał swój rdzeń zorientowany na cały kraj, a nawet cały świat.
Pierwszym członem tego rdzenia była konsekracja nowo wybudowanej bazyliki, w której kamień węgielny pochodzi z Golgoty, na której stał Krzyż, kamień - fundament Bożego Miłosierdzia (por. Dives in misericordia, nr 8). W ten sposób bazylika w Łagiewnikach jest unikalnym sanktuarium nabożeństwa do Jezusa Miłosiernego, w którego obrębie pozostają doczesne szczątki Jego Apostołki - św. siostry Faustyny. Tu wreszcie na koniec przemówienia dokonał Ojciec Święty uroczystego aktu poświęcenia świata Bożemu Miłosierdziu. Czynił to - jak powiedział - "z gorącym pragnieniem, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tu zostało ogłoszone przez pośrednictwo św. Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniło ich serca nadzieją" (Bóg bogaty w miłosierdzie, s. 88).
Przedłużeniem tego umistycznionego pobytu w Łagiewnikach 17 sierpnia była Msza św. nazajutrz na Błoniach z udziałem rekordowej liczby wiernych. Homilia tam wygłoszona stanowiła w trzecim swoim punkcie lapidarną wykładnię teologiczną tajemnicy Bożego Miłosierdzia. "Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć w ludzkich sercach głos Boga - wołał Papież do przeszłodwumilionowej rzeszy - a Jego samego uczynić «wielkim nieobecnym» w kulturze i społecznej świadomości narodów. Tajemnica nieprawości wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata, w którym żyjemy. Doświadczając tej tajemnicy, człowiek przeżywa lęk przed przyszłością, przed pustką, przed cierpieniem, przed unicestwieniem. Może właśnie dlatego przez świadectwo skromnej zakonnicy Chrystus niejako wchodzi w nasze czasy, aby wyraźnie wskazać na to źródło ukojenia i nadziei, jakie jest w odwiecznym miłosierdziu Boga. Trzeba, aby Jego orędzie o miłości miłosiernej zabrzmiało z nową mocą" (Bóg bogaty w miłosierdzie, s. 102).

KONIEC

Ks. Stanisław Nagy SCJ

Polski Papież pielgrzymujący do rodzinnego Kraju (4)

Dwie wielkie pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny: 31 maja - 10 czerwca 1997 (szósta) i 5-17 czerwca 1999 (siódma) były bogate i pracowite. Ich wymowa kryła się nie tylko w skierowanych do Narodu słowach, ale także w odwiedzanych miejscach i zaszłych tam wydarzeniach.

"Chrystus wczoraj i dziś, i na wieki"
VI Pielgrzymka Papieska
31 maja - 10 czerwca 1997 r.

Pod wyżej wspomnianym hasłem przybył Ojciec Święty do Ojczyzny, żeby ukazać blask tajemnicy Eucharystii, udostojnić tysiącletnią rocznicę śmierci św. Wojciecha i ozdobić Kościół polski nowymi skarbami urzędowo potwierdzonej świętości w bliskich Narodowi kanonizacjach i beatyfikacjach.
Na pierwszy plan niewątpliwie wysuwał się Wrocław, gdzie miał miejsce 46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, z którym łączyło się ożywienie wiary w tajemnicę Chrystusa, "który jest ośrodkiem wszechświata i historii". Poza nurtem głębokich zamyśleń eucharystycznych podczas adoracji w katedrze Trójcy Świętej na zakończenie Kongresu Eucharystycznego i spotkania z delegacjami, które przybyły na Kongres, mocnym akordem odezwała się sprawa zjednoczenia chrześcijan, czego wyrazem było spotkanie ekumeniczne w Hali Ludowej.
Kościół Dolnego Śląska wypadło w tej pielgrzymce reprezentować w dopiero co powstałej diecezji w Legnicy (9 czerwca), wyłonionej z matczynego łona archidiecezji we Wrocławiu. Diecezja ta na poradzieckim lotnisku godnie przyjęła Dostojnego Pielgrzyma, który nie omieszkał wspomnieć o tym, że choć młoda - diecezja legnicka wpisuje się przecież w "długą i bogatą tradycję" z wielkimi jej pomnikowymi postaciami, jak św. Jadwiga i jej bohaterski syn Henryk Pobożny.
Pobyt w Gorzowie Wielkopolskim (2 czerwca) rozpoczął drugi etap pielgrzymki, nasycony dziejami wkraczania Polski w orbitę świata chrześcijańskiego, uosobionego w śmierci pierwszych męczenników polskich oraz tysiącu lat od śmierci św. Wojciecha i Zjazdu Gnieźnieńskiego.
W Gorzowie, oprócz wielkiej komemoracji męczeńskich eremitów: Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, zwanych Braćmi Polskimi, i św. Brunona z Kwerfurtu, Ojciec Święty nie omieszkał przypomnieć wielkiego pasterza - bp. Wilhelma Plutę, który budował zręby Kościoła gorzowskiego.
Następną stacją na ziemi wielkopolskiej było Gniezno z jego powiązaniami Wojciechowymi, historyczno-religijnymi. Ojciec Święty chciał przede wszystkim tysiącletnią rocznicę śmierci św. Wojciecha i taką samą rocznicę powstania archidiecezji gnieźnieńskiej umieścić w kontekście mającego dziejowe znaczenie Zjazdu Gnieźnieńskiego Ottona III i króla Bolesława Chrobrego.
Dziejową rolę św. Wojciecha - apostoła Czech, Europy Zachodniej i ludów Europy Wschodniej - omówił Ojciec Święty w swej homilii podczas Mszy św. przed katedrą (3 czerwca). Zagadnienie Zjazdu Gnieźnieńskiego i jego znaczenia dla realnej integracji Europy podjął w przemówieniu do 7 prezydentów państw Europy Środkowej: Polski, Czech, Słowacji, Niemiec, Litwy, Ukrainy i Węgier.
Stolica Wielkopolski - Poznań, stanowiła krótki przystanek na Wojciechowym szlaku. Poświęcił go Ojciec Święty młodzieży, wśród której była ofiarna grupa przybyłych do Poznania z Lednicy, gdzie oryginalnie i wymownie czekano na Papieża.
Ojciec Święty pożegnał Wielkopolskę, odwiedzając młodą diecezję w Kaliszu (4 czerwca). W homilii podczas Mszy św. na kanwie nasyconej głęboką czcią dla św. Józefa - patrona Kalisza Jan Paweł II w ostry sposób potępił aborcję i stanął w obronie rodziny.
W Kaliszu kończył się drugi etap VI Pielgrzymki. Krótki przystanek u Jasnogórskiej Pani (4 czerwca) zatrzymał Ojca Świętego na drodze ku trzeciemu jej etapowi, którego tłem miała być ukochana Małopolska z Zakopanem, Krosnem i Krakowem.
Fragment zakopiański VI Pielgrzymki był wyjątkowo bogaty. Trwał przede wszystkim najdłużej, bo prawie 3 dni (5-7 czerwca), dając w tym czasie Ojcu Świętemu sposobność do odpoczynku pod Tatrami.
Ale fakt odpoczynku był tylko wstępem do trzech wydarzeń liturgicznych, jakie w samym Zakopanem i okolicy miały miejsce. Na pierwszy plan wysunęła się góralska Msza św. pod Skocznią (6 czerwca). Zebrało się na niej niemalże całe kolorowe i rozśpiewane po swojemu Podhale. Wypowiedziane na klęczkach żarliwe, proste, przepraszające słowa burmistrza Zakopanego - Adama Bachledy Curusia, dwie beatyfikacje: m. Bernardyny Jabłońskiej oraz m. Marii Karłowskiej, a wreszcie zwieńczające wszystko przemówienie papieskie o Najświętszym Sercu, o Kongresie Eucharystycznym, o miłości i wierności Podhala dla krzyża górującego nad Polską od Giewontu po Bałtyk...
7 czerwca to prawdziwy maraton pielgrzymkowy Ojca Świętego. Rozpoczęła go konsekracja kościoła Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, prawdziwej perły góralskiego budownictwa i artystycznego rękodzieła, kościoła stanowiącego polski odpowiednik sanktuarium w Fatimie, a równocześnie w zamiarach budujących go - wotum za uratowanie życia Ojcu Świętemu w czasie zamachu.
Po pełnej skupienia Mszy św. na Krzeptówkach odbył Ojciec Święty spotkanie z dziećmi pierwszokomunijnymi w kościele Świętej Rodziny, udał się do sanktuarium w Ludźmierzu, jak sam powiedział - do "Pani Ludźmierskiej, Gaździny Podhala", a potem, pod wieczór, nawiedził inne sanktuarium: w Krakowie Łagiewnikach - sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
Centralnym wydarzeniem pobytu w Krakowie była kanonizacja na legendarnych Błoniach krakowskich bł. królowej Jadwigi (8 czerwca). W tym samym dniu w akademickim kościele św. Anny Ojciec Święty spotkał się ze światem polskiej nauki.
Dzień następny (9 czerwca) wypełnił wyjazd i poświęcenie Polikliniki Kardiologicznej na Prądniku, odwiedziny parafii św. Jadwigi Królowej, podróż do Dukli z odwiedzinami miejsca pobytu bł. Jana z Dukli. Na drugi dzień (10 czerwca) Ojciec Święty odprawił Mszę św. dla licznie zgromadzonych wiernych ziemi krośnieńskiej, przemyskiej, jasielskiej i rzeszowskiej. Podczas tej Eucharystii Ojciec Święty kanonizował bł. Jana z Dukli.
Tego samego dnia (10 czerwca) z lotniska w Balicach wrócił do Rzymu.

Pod hasłem "Ośmiu błogosławieństw"
VII Pielgrzymka Papieska
5-17 czerwca 1999 r.

To była najdłuższa, najbardziej zróżnicowana i najbardziej dramatyczna podróż Ojca Świętego do ojczystego Kraju. Jej dokładny opis i fragmentarycznie przedstawione orędzie, jakie na kanwie Ośmiu Błogosławieństw skierował Ojciec Święty do przeszło 10 mln Polaków, którzy uczestniczyli w licznych spotkaniach, przerósłby łamy dopuszczalne w tygodniowym periodyku.
Były więc 22 miasta, odległe od siebie (Gdańsk - Zakopane, Toruń - Ełk, Warszawa - Sandomierz, Zamość, Łowicz - Nowy Sącz) albo leżące niemal obok siebie (Częstochowa - Sosnowiec - Gliwice, Drohiczyn - Siedlce, Kraków - Wadowice - Stary Sącz). Dowodzi to ogromnej dynamiki pielgrzymki. Wprawdzie spróbowano złagodzić jej trudy odpoczynkiem Ojca Świętego nad jeziorem Wigry, jednak nie zdołało to zapobiec jego perturbacjom zdrowotnym. Stanowiły one również jeden z pierwiastków zaskakująco dramatycznych i spowodowały nieobecność Ojca Świętego na Mszy św. na krakowskich Błoniach (15 czerwca) i na Nieszporach w Gliwicach. A więc - sytuacja bez precedensu w papieskim pielgrzymowaniu. Także i nagły powrót Ojca Świętego do sił i zadziwiające "odrabianie" nieobecności w Gliwicach (16 czerwca). Do kategorii papieskich niespodzianek w tej pielgrzymce zaliczyć trzeba również stającą pod znakiem zapytania, a ku ogromnej radości regionu sądeckiego zrealizowaną podróż do Starego Sącza. Przewidziana wprawdzie, ale też ze względu na jej przebieg zaskakująca była wizyta w Ełku i Wigrach.
Ojciec Święty skorzystał z przewidzianego jednodniowego wypoczynku nad jeziorem Wigry, ale zaskoczył niespodziewanymi odwiedzinami chłopskiej zagrody Stanisława i Bożeny Milewskich. Elementami niespodzianki nasycony był wreszcie pobyt w ukochanych Wadowicach, w których Ojciec Święty dał upust wzruszającym wspomnieniom z młodości, wywołując ogromny entuzjazm zebranych.
Wydarzeniami o dużej doniosłości VII Pielgrzymki były wyjątkowo liczne beatyfikacje (13 czerwca): Edmunda Bojanowskiego, m. Reginy Protmann i 108 Męczenników II wojny światowej (Warszawa) oraz ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego (Toruń, 7 czerwca). A wreszcie kanonizacja bł. Kingi (Stary Sącz, 16 czerwca).
Niezwykłej rangi wydarzeniem w czasie bardzo bogatego programu pobytu w Warszawie była w podniosłym nastroju zrealizowana wizyta w Parlamencie (11 czerwca). Pobyt w Warszawie zapisał się wreszcie homilią podczas Mszy św. z okazji ukończenia II Ogólnopolskiego Synodu Plenarnego oraz wizytą na cmentarzu w Radzyminie (13 czerwca) i poświęceniem pomnika Armii Krajowej (11 czerwca).
Przedstawiony w powyższej wersji kronikarski zapis najbardziej doniosłych wydarzeń wielkiej VII Pielgrzymki Ojca Świętego do Kraju ma na celu z jednej strony pomóc w przypomnieniu tak niedawno przecież przeżywanych podniosłych dni, a z drugiej - sprowokować w duszy Polaków pytanie: czy zostało w nas to, co najważniejsze, i w jakim stopniu oddziałuje na nasze życie?

Ks. Stanisław Nagy SCJ

Polski Papież pielgrzymujący do rodzinnego Kraju (3)

Na VI Spotkanie Młodych i Teologów Środkowej Europy

(13-16 sierpnia 1991 r.)

IV Pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do Kraju była dwuetapowa i miała swój finał w dniach sierpniowych 1991 r.
Głównym powodem tego drugiego etapu pobytu w ojczystej ziemi było drogie sercu Papieża Międzynarodowe Spotkanie Młodych w duchowej stolicy Polski - Częstochowie.
Poza nowymi akcentami w Spotkaniu Młodych, będącymi konsekwencją przełomu z lat 1989-90, obecny był jeszcze drugi element, stanowiący owoc tej godziny wolności krajów uciemiężonych przez imperium komunizmu. Stanowił go odbywający się w Lublinie I Kongres Teologiczny Europy Środkowo-Wschodniej, którego zamknięcia w Częstochowie dokonał Jan Paweł II. Te dwa kluczowe wydarzenia papieskiego pobytu w 1991 r. w Ojczyźnie miały swoistą oprawę w postaci odwiedzin Krakowa oraz rodzinnych Wadowic.
Drugi etap IV Pielgrzymki orientował się ku Częstochowie, choć rozpoczęty został w Krakowie 13 sierpnia. Centralnym momentem była Msza św. na Rynku krakowskim, podczas której Ojciec Święty dokonał beatyfikacji Anieli Salawy. Jan Paweł II odwiedził jeszcze w Krakowie klasztor drogich mu Sióstr Sercanek, a następnie udał się do rodzinnych Wadowic, gdzie poświęcił nowo wybudowany kościół św. Piotra. W przemówieniu poświęconym tajemnicy osoby św. Piotra nawiązał do swojego powołania na jego Stolicę w Rzymie z drogiej wadowickiej ziemi.
Od powitania Światowego Zjazdu Młodzieży rozpoczął Ojciec Święty wizytę 14 czerwca na Jasnej Górze, gdzie u stóp Matki Bożej zgromadziła się kilkumilionowa rzesza młodych. W homilii podczas Mszy św. przed Szczytem nakreślił program dla młodych na trudne czasy, w których wypada im żyć.
Wzruszającym akordem było radosne stwierdzenie obecności młodych z Europy Wschodniej, którzy za swoją wierność Bogu musieli niejednokrotnie zapłacić wysoką cenę cierpienia, bolesnego poczucia pustki i niepokoju o przyszłość. Nie pozbawiona jest tego niepokoju i młodzież na Zachodzie. "Dlatego odpowiedzialni jesteście, Drodzy Przyjaciele, za to orędzie ewangeliczne, które prowadzi do życia wiecznego, a zarazem wskazuje bardziej godne bytowanie człowieka na ziemi" - mówił Papież.
Do Spotkania Młodzieży Ojciec Święty dołączył Akt Zawierzenia jej Matce Bożej, stanowiący program na życie, zatopiony w modlitwie do Matki Najświętszej. W przemówieniu pożegnalnym wracał do Matki Bożej widzianej jako wzór życia rosnącego ku pełnej dojrzałości. "Maryja pokazuje Wam również drogę... Na tej drodze niech Wam towarzyszy Matka Boga i ludzi, Pani Jasnogórska".
Nie mogło zabraknąć podziękowania kościelnym i świeckim władzom, wojsku, harcerzom, społeczności. Wspólnym wysiłkiem i poświęceniem dokonali Bożego dzieła przyjęcia milionowej rzeszy VI Międzynarodowego Spotkania Młodzieży.

Spotkanie z teologią, która wyszła z katakumb

W dniach 11-15 sierpnia 1991 r. odbywał się w Lublinie, zorganizowany przez Wydział Teologiczny KUL pod hasłem Ut non evacuetur crux Christi (By nie zniweczyć Chrystusowego krzyża), Kongres Teologiczny Europy Środkowo-Wschodniej. Odradzająca się po bezbożnym systemie komunistycznym myśl teologiczna ostała się najtrwalej i najskuteczniej w Katolickim Uniwersytecie w Lublinie. Przy poparciu Stolicy Świętej udało się zebrać kilkudziesięciu teologów z dawnego obozu komunistycznego, ażeby przemyśleć to, co Kościół przeszedł w tym tragicznym regionie świata, ocenić to, co zostało ocalone, i wspólnym wysiłkiem zarysować ramy pracy na przyszłość.
W tym duchu Jan Paweł II wypowiedział się do teologów obradujących na zorganizowanym przez KUL Kongresie, których przyjął po spotkaniu z młodzieżą.
Następnie Ojciec Święty poświęcił Seminarium Duchowne w Częstochowie. 16 sierpnia wieczorem odleciał do Rzymu.

"Po drodze" na Żywiecczyźnie - Piąta Pielgrzymka do Kraju

(22 maja 1995 r.)

Kilkanaście zaledwie godzin trwający pobyt Ojca Świętego w Skoczowie, Bielsku-Białej i Żywcu trudno nazwać pielgrzymką do Kraju. Miał on miejsce przy okazji wizyty apostolskiej do Czech (20-22 maja 1995 r.). Szczególny wyraz sprawie zjednoczenia chrześcijan Jan Paweł II dał przez rozpoczęcie swojego pobytu w kościele ewangelickim w Skoczowie. Przesłanie do Narodu zawarte zostało w homilii podczas Mszy św. w Skoczowie-"Kaplicówce" oraz podczas pożegnalnego nabożeństwa w Żywcu. Papież stawał w obronie dyskryminowanej rzeszy wierzących w Polsce przez rządy partii lewicowych.
Ojciec Święty przedstawił postać kanonizowanego w Ołomuńcu skoczowianina, św. Jana Sarkandra, jako wzór niezachwianej wierności nakazom sumienia, wzór, który dziś winni naśladować wszyscy Polacy. "Nasza Ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma problemami społecznymi, gospodarczymi, także politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale. Jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia". To wskazanie skierowne było do wszystkich, a więc do wierzących i do niewierzących.
Do wierzących powie jeszcze: "Czas próby polskich sumień trwa. Musicie być silni w wierze". Ale Papież ma także apel do tych, którzy nie zaliczają się do wierzących, a dzierżą władzę nad społecznością katolicką. "Wbrew pozorom, praw sumienia trzeba bronić także dzisiaj. Pod hasłem tolerancji w życiu publicznym i w środkach przekazu szerzy się nieraz wielka, może coraz większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. Zauważa się tendencje do spychania na margines życia społecznego. Ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich nieraz stanowi największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą dawać wiele do myślenia".
Jak w Skoczowie, powtarza w Żywcu o dyskryminacji wierzących, o "tendencjach zmierzających do programowej laicyzacji społeczeństwa, o atakach na Kościół, ośmieszaniu wartości chrześcijańskich, które były przecież u podstaw tysiącletnich dziejów Narodu".
Po kilkunastu godzinach spędzonych w Ojczyźnie Ojciec Święty wracał na szlak swojej czeskiej pielgrzymki jak zawsze zauroczony pięknem ziemi ojczystej, ukochanych jej mieszkańców, ale i tym razem z uczuciem troski o losy Kościoła polskiego i jego wierne dzieci.

Ks. Stanisław Nagy SCJ

Polski Papież pielgrzymujący do rodzinnego Kraju (2)

Na pomoc krajowi w zagospodarowaniu odzyskanej wolności

W dniach 1-9 czerwca oraz 13-16 sierpnia 1991 r. Jan Paweł II odwiedzał Kraj w radykalnie zmienionej sytuacji politycznej, w ramach czwartej pielgrzymki do Ojczyzny. Polska była wolna, a symbolem tego był wybrany w wolnych wyborach prezydent Lech Wałęsa i powołany demokratyczny rząd z Janem Krzysztofem Bieleckim na czele. W tym dziejowym momencie kraj potrzebował mądrego przewodnika, a Papież-Polak nie mógł nie odczuwać potrzeby znalezienia się w kręgu Narodu przeżywającego tak doniosłe chwile w swoich dziejach.
Hasło czwartej pielgrzymki wyjątkowo trafnie wyrażało jej sens i program w tym szczególnym momencie dziejów Narodu: "Bogu dziękujcie, ducha nie gaście!" (por. 1 Tes 5, 18-19). Naród miał za co Bogu dziękować, bo tym razem za skromną daninę krwi odzyskał upragnioną wolność, ale stawał wobec innej gamy zadań, do spełnienia których potrzeba było nie mniejszej dozy patriotycznego uniesienia. Teraz trzeba było z Bożą pomocą odzyskaną wolność Narodu we właściwy sposób zagospodarować.
I to był główny cel tej osnutej wokół Dziesięciorga Przykazań Bożych czwartej pielgrzymki papieskiej do Ojczyzny. Ich respektowanie przez wolny Naród zadecyduje, że nie pójdzie on "po omacku" w przyszłość.

Na rubieżach Kraju

Pielgrzymka ta rozpoczęła się przylotem do położonego na północy kraju Koszalina (1 czerwca). Zaznaczyła się uroczystą zapowiedzią jej programu, jakim miała być papieska katecheza o Dekalogu stanowiącym fundament życia ludzkiego, dany przez samego Boga. "Jeżeli człowiek burzy ten fundament (...) burzy ład życia i współżycia ludzkiego w każdym wymiarze".
Ale Koszalin był nie tylko miejscem proklamacji Dekalogu jako tematu wiodącego czwartej pielgrzymki papieskiej. Był także okazją do spotkania Papieża-Polaka z Wojskiem Polskim. "Niech pozostanie ono znakiem nowego początku w życiu społeczeństwa i Narodu" - apelował Papież-Polak.
Druga doniosła stacja czwartej pielgrzymki znajdowała się paręset kilometrów dalej, na południu Polski, w regionie rzeszowsko-przemyskim. Jej kluczowym wydarzeniem była beatyfikacja bp. Józefa Sebastiana Pelczara, która odbyła się w Rzeszowie 2 czerwca 1991 r.
Szlak przemyski pielgrzymki logicznie przedłużył się o odwiedziny diecezji w Lubaczowie (2-3 czerwca), będącej skrawkiem wielkiego Kościoła we Lwowie. W Lubaczowie, nawiązując do dwu pierwszych przykazań Bożych, Ojciec Święty w stanowczy sposób upomniał się o właściwe miejsce religii w życiu katolickiego Narodu. Sytuację religii w tym życiu określił jako próbę wtłaczania Narodu w "status getta", które toleruje się z pozycji dominującego i wszechwładnego ateizmu.

Na drodze ku północno-wschodnim kresom Kraju

Następną stacją pielgrzymki z wyjątkowo dramatycznym jej przebiegiem były Kielce (3 czerwca). Jednodniowy pobyt, poza życzliwym skomentowaniem odbytego Synodu Diecezjalnego i spotkaniem z osobami zakonnymi, objął Mszę św. na lotnisku w Masłowie pod Kielcami i wygłoszone podczas niej (w szalejącej burzy) dramatyczne kazanie dotyczące zagrożeń rodziny i niewłaściwego podejścia do rodzicielstwa. "Rodzina bowiem znajduje się u podstaw wszystkich ludzkich wspólnot, wszystkich ludzkich społeczności i społeczeństw. Bóg jako najwyższy prawodawca daje temu wyraz w Przymierzu na Synaju, a Ewangelia potwierdza i pogłębia prawdę moralną Dekalogu o rodzinie. (...) I ja wołam do Was, Bracia i Siostry - kontynuował Papież przy wtórze gromów - byście rozpalali na nowo Boży charyzmat małżonków i rodziców (...). Chciałbym tu zapytać tych wszystkich, którzy za tę moralność małżeńską i rodzinną ponoszą odpowiedzialność (...), czy wolno polskie rodziny narażać na dalsze zniszczenie". I wreszcie ten końcowy, wstrząsający apel: "Może dlatego mówię tak jak mówię, bo to jest moja Matka, ta Ojczyzna, (...) zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie (...) nie boleć. Was też powinny boleć, łatwiej jest zburzyć, trudniej odbudowywać. Zbyt długo niszczono. Trzeba intensywnie odbudowywać. Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć".
Brak odwagi, ażeby te wstrząsające słowa komentować. Można tylko postawić pytanie: czy i jak daleko sytuacja uległa pogorszeniu?...
Krótki pobyt Ojca Świętego w Radomiu i diecezji sandomiersko-radomskiej (4 czerwca) treściowo stanowił przedłużenie bolesnego problemu zagrożenia życia ludzkiego. Papież rozpoczyna od stwierdzenia, że "nasze stulecie jest wiekiem obciążonym śmiercią milionów ludzi niewinnych (...) to korzeń zbrodni w uzurpacji przez człowieka Bożej władzy nad życiem i śmiercią". Z kolei rysuje ponury obraz dwukierunkowy: "ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu i cmentarza nienarodzonych bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka"...
Wstrząsające kazanie, jeżeli nie najbardziej wstrząsające w całej pielgrzymce, kończy Ojciec Święty zachętą: "Budujmy wspólną przyszłość naszej Ojczyzny wedle Prawa Bożego (...). Budujmy, raczej odbudowujmy, bo wiele zostało zrujnowane w ludzkich sumieniach, w obyczajach, w opinii zbiorowej, w środkach przekazu".
W konkluzji ciśnie się na usta pytanie: czy i co od tamtego czasu zostało odbudowane?...

Na północno-wschodnich rubieżach Kraju - Łomża, Białystok, Olsztyn

Teren diecezji łomżyńskiej był bliski Ojcu Świętemu w związku z prowadzonym przez niego duszpasterstwem grupy akademickiej, która z biegiem czasu zaczęła się nazywać "Środowisko".
Od pierwszego jednak przemówienia, którego kanwą był rolniczy charakter diecezji łomżyńskiej, podjął tematykę Dekalogu, a konkretnie moralności małżeńskiej, inspirowaną przez VI przykazanie: "Oby całe nasze społeczeństwo uwolniło się od tego złudzenia wolności, wolnej miłości, którą usiłuje się przesłonić rzeczywistość cudzołóstwa i rozwiązłości. Zbyt dużo kosztuje ta ułuda, zbyt wiele jest dzieci, które muszą tracić zaufanie do rodziców, i tak obsuwa się ten nieodzowny grunt, na którym sami mają budować swą przyszłość (...) i niszczeje zdrowa tkanka obcowań i układów międzyludzkich".
Tak Papież sformułował podstawową zasadę prawidłowego podejścia do zdrowego małżeństwa. Dopełnił ją w wieczornym przemówieniu 4 czerwca przed błogosławieństwem. Powiedział: "Troska o prawidłowe życie małżeńskie jest to zmaganie o wielką wartość, bo nie można w życiu przegrać miłości (...) Nie można tego wymienić na liczman".
Ze znajdującej się już na wschodnich rubieżach Łomży przeniósł się Ojciec Święty jeszcze 5 czerwca do sąsiadującego z nią Białegostoku. Centralnym punktem pobytu w Białymstoku była Msza św., podczas której dokonana została beatyfikacja s. Bolesławy Lament - założycielki Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, oraz homilia nawiązująca do VII przykazania Dekalogu. Wyszedłszy w niej od ogólnego stwierdzenia, że moralność jest miarą właściwą człowieczeństwa, przeszedł Ojciec Święty do uzasadnienia naturalnego charakteru prawa własności oraz krytyki marksistowskiej negacji tego prawa i całego systemu ekonomicznego z nią związanego.
Ostatnim etapem pielgrzymowania papieskiego po północno-wschodnich kresach Polski był Olsztyn i kochana przez Ojca Świętego Warmia. Trzonem wizyty w Olsztynie była Msza św. dla ludności Warmii oraz spotkanie z ludźmi świeckimi w katedrze św. Jakuba. W przemówieniu podczas Mszy św. tematem wiodącym był, oczywiście, Dekalog, a konkretnie VIII jego przykazanie. Punkt wyjścia stanowił problem prawdy w chrześcijaństwie, ściśle powiązany z Osobą Chrystusa i Jego do niej stosunkiem. Z kolei wskazał na fakt, że przykazanie mówienia prawdy wyrasta z faktu, że człowiek "jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże". Dlatego "całe ludzkie postępowanie jest poddane wymogom prawdy. Prawda jest dobrem, a kłamstwo jest złem".

Na Kujawach - w drodze do Stolicy

Włocławek, Płock i Warszawa stanowiły ostatni, IV etap pielgrzymki papieskiej. Pobyt we Włocławku rozpoczął Ojciec Święty od spotkania "z polską szkołą, z polskimi nauczycielami, katechetami i pedagogami". Głównym jednak punktem pielgrzymki we Włocławku była Msza św. na lotnisku i wygłoszone tam przemówienie. Jego kanwą była tajemnica Najświętszego Serca Jezusa, stanowiąca dramatyczne ucieleśnienie i transparent fundamentalnej prawdy o Bogu Miłości i Miłosierdzia. Rzutuje ona w zasadniczy sposób na życie ludzkie, warunkując jego spełnienie się w urzekającym dialogu miłości Boga z człowiekiem. Radykalne i tragiczne w swoich następstwach jest wypaczenie prawa miłości przez miłość uwikłaną w szponach instynktu, czego owocem jest destrukcyjna anarchia moralności seksualnej, której zdecydowaną antytezą jest IX przykazanie Boże.
Pobyt w Płocku (7 czerwca) rozpoczął się od Mszy św. na stadionie i kazania, którego myśl przewodnią stanowiły: tajemnica Najświętszego Serca Jezusowego oraz X przykazanie Dekalogu: "Nie pożądaj rzeczy bliźniego twego!". Bogaty pobyt w Płocku objął jeszcze odwiedziny więzienia i udział w nabożeństwie do Najświętszego Serca Jezusowego, podczas którego Papież podziękował za przeprowadzony Synod Diecezjalny, będący doniosłym wydarzeniem w życiu Kościoła posoborowego.

W Stolicy

Dwa ostatnie dni wielkiej pielgrzymki (8-9 czerwca) wypadły na pobyt w Warszawie. Były one tak bogate, tak pracowite, że nie sposób porywać się nawet na bardzo pobieżną o nich relację, lecz ograniczyć się trzeba do kronikarskiego odnotowania wystąpień Ojca Świętego, z zaznaczeniem niektórych, o szczególnej doniosłości .
I tak, pierwsze przemówienie, skierowane do Władz państwa na Zamku Królewskim, oscylowało wokół Konstytucji 3 Maja i jej dwusetnej rocznicy oraz związków istniejących między nią a aktualną sytuacją polityczną. Zbliżoną treść posiadało przemówienie w katedrze z okazji dziękczynnego nabożeństwa poświęconego rocznicy Konstytucji 3 Maja.
Przemówienie do Korpusu Dyplomatycznego skupiło się na zmianach politycznych w Polsce i znaczeniu ducha "Solidarności" dla kształtowania ładu społeczno-politycznego w Europie i w świecie.
W pracowitym dniu 8 czerwca odbyło się także spotkanie ze światem kultury w Teatrze Wielkim. Głównym wątkiem wypowiedzianego wtedy przemówienia była filozofia człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga, człowieka, którego tajemnicą spełnienia się jest zasada: "być" przed "mieć" oraz "być bezinteresownym darem z siebie". Zasady te Papież skierował do ludzi, których powołaniem jest służenie pięknu wypływającemu z niezawodnego źródła, jakim jest miłość.
Nazajutrz, 9 czerwca, odbył Ojciec Święty dwa spotkania: z przedstawicielami społeczności żydowskiej oraz z Polską Radą Ekumeniczną. Następnie odprawił Mszę św., podczas której beatyfikował o. Rafała Chylińskiego i wygłosił homilię poświęconą najważniejszemu przykazaniu - przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Na tym tle zarysował heroiczne dzieje walki Polaków, powodowanych miłością Ojczyzny, o wolność. W tej walce Warszawa odegrała szczególną rolę, w wyniku czego Prymas Tysiąclecia nazwał ją "Męczeńskim Sanktuarium Narodu".
A wreszcie w przemówieniu na Anioł Pański, komentując słowa wypowiedziane z krzyża przez Chrystusa: "Oto Matka Twoja", Ojciec Święty stwierdził: "Są to słowa o Maryi, są to słowa o matce i kobiecie. Odnoszą się pośrednio do każdej matki, do każdej kobiety. Te słowa odnoszą się do wszystkich naszych matek na ziemi polskiej...". Na zakończenie postawił dramatyczne pytanie: "Co się stało z macierzyństwem polskich kobiet w tym stuleciu, w doświadczeniach okresu, który minął? Ten okres minął, ale skutki trwają. Są to skutki destrukcyjne. Kto za nie ponosi odpowiedzialność? Wielu jest odpowiedzialnych"...
I już na koniec - prośba do Matki Bożej: "Pomóż nam odbudować polską rodzinę...".
Ostatnim ogniwem zawartego w czwartej pielgrzymce przesłania do Kościoła polskiego było przemówienie wygłoszone podczas spotkania z Episkopatem. Zasadnicza idea tego przemówienia tkwiła w następującym zdaniu: "W tej chwili, w imię (...) zasady, że człowiek jest drogą Kościoła, musi on znaleźć w Kościele przestrzeń do obrony przed sobą samym, przed złym użyciem wolności, przed zmarnowaniem historycznej szansy dla Narodu".
Spotkanie z Episkopatem kończyło właściwie czwartą pielgrzymkę Ojca Świętego do Polski, jednak po paru tygodniach wrócił on do Polski, ażeby uczestniczyć w VI Międzynarodowym Spotkaniu Młodych w Częstochowie, nadając temu pobytowi zgoła inny klimat aniżeli ten, w którym pielgrzymka była utrzymana w pierwszej jej części.

Ks. Stanisław Nagy SCJ

Polski Papież pielgrzymujący do rodzinnego Kraju (1)


Fenomen pielgrzymowania papieskiego w obecnym Pontyfikacie na przestrzeni jego prawie 25-lecia już był poruszany w wymiarze ogólnoświatowym. Świadomie jednak pominięty został fragment pielgrzymowania do rodzinnego Kraju. I to nie dlatego, żeby nie było w nim tej metafizyki, jaka mieściła się w papieskim wędrowaniu z Ewangelią po najdalszych zakątkach ziemi, ale dlatego, że to polskie wędrowanie miało w sobie jeszcze coś więcej. Trudno to wyrazić w słowach, zwłaszcza dokładnie przystających do treściowej zawartości tego "więcej". Ale wydaje się, że metafizyce tej bliskie jest pojęcie synowskiego zatroskania i autentycznej miłości ojczystej ziemi we wszystkich mieniących się kolorami tęczy jej zakątkach. Jak tu nie zacytować wypowiedzianych podniosłym głosem przy akompaniamencie nadchodzącej burzy 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Kielcach Masłowie słów: "To jest moja Matka, ta Ojczyzna". Słowa te wyjaśniają wszystko: te liczne momenty w jego nauczaniu przy różnych okazjach i w wielu miejscach - o jego świadomości polskości, i te osiem podróży do ojczystego Kraju, i tę swoistą treść, jaką podczas nich do Rodaków skierował.

Żarliwy Sojusznik Narodu wybijającego się na wolność

Pierwsza pielgrzymka do Ojczyzny 2-10 czerwca 1979 r.
W podróżach papieskich do ojczystego Kraju wspólne dla wszystkich podróży apostolskich było przede wszystkim zanoszenie charyzmatu Piotra do odwiedzanego Kościoła oraz misja "umacniania wiary", a więc głoszenie Ewangelii z mocą szczególnego daru, jakiego Chrystus udzielił św. Piotrowi (por. Łk 22, 31-2), którego Papież jest legalnym następcą.
Jan Paweł II wiedział lepiej niż ktokolwiek, że ten Naród, którego był kochającym synem, jęczy w niewoli po straszliwej wojnie. Po hekatombie wojny założono na jego życie kajdany nieludzkiego zniewolenia, znaczonego obficie krwią jego najlepszych synów. On o tym dobrze wiedział, bo w kręgu tego wszystkiego żył jako kapłan, arcybiskup, kardynał. Wiedział, po której stronie była dusza tego Narodu i jak czyniła wszystko, co mogła, by wyrwać się ze szponów obcego jej, bo zawsze do Narodu polskiego wrogo nastawionego sąsiada ze Wschodu. Przeżył uwięzienie i uwolnienie Prymasa Wyszyńskiego, przeżył różne etapy narodowych fermentów, ale i szykan Kościoła, dobrze znał konwulsje, jakimi wstrząsany był reżym od Gomułki poprzez Gierka do Jaruzelskiego. Był w pełni świadom zagrożeń brutalnie zwalczanej wiary, paraliżu ogółu społeczeństwa, spowodowanego terrorem, nie przebierającym w środkach tępienia prób sprzeciwu wobec coraz to bardziej nienawidzonego reżymu komunistycznego.
Od samego wyboru Papież i komunistyczny rząd w Polsce mieli pełną świadomość, że prędzej czy później Polak - Głowa Kościoła katolickiego przekroczy granice kochanej Ojczyzny. Przekroczył ją rzeczywiście po raz pierwszy 2 czerwca 1979 r. na lotnisku w Warszawie, a jego krokom przyświecało hasło: Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec, Syn i Duch Święty.
Msza św. na Placu Zwycięstwa była inauguracją tryumfalnego pochodu Papieża-Polaka po ojczystych ścieżkach. Tonację jednak temu pochodowi nadał sam Papież, gdy w sercu Warszawy, przy akompaniamencie rozradowanych tłumów wołał: "Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. Chrystusa nie można wyłączyć z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu na ziemi. Nie można też bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski". Lud Warszawy dobrze zrozumiał i całe kazanie, i jego profetyczne zakończenie. Naród, którego reprezentowały te setki tysięcy w Warszawie i na całym pielgrzymim szlaku, przechodząc w miliony, w przygniatającej większości był obcy wobec ukrytych w pałacach partyjnych notabli i czających się z lękiem w oczach po peryferyjnych ulicach uzbrojonych po zęby oddziałów wojska i policji.
W tych dniach wszyscy wiedzieli, że w Warszawie rządy w obudzonym Narodzie miał pierwszy z Polaków - Papież Jan Paweł II. I tak już było na pozostałych stacjach pielgrzymowania, tyle że atmosfera gęstniała (Częstochowa), ubogacała się o nowe, słowiańskie horyzonty (Gniezno), zyskiwała na kolorycie spontanicznego uniesienia (Kalwaria, Nowy Targ, Oświęcim) po to, aby wybuchnąć zachwyceniem dwumilionowej rzeszy zgromadzonych Polaków i usłyszeć to dramatyczne, także i z powodu nadchodzącej choroby, wołanie z krakowskich Błoni:
"I dlatego, zanim stąd odejdę, proszę Was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska» jeszcze raz przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - z taką, jaką zaszczepił w nas Chrystus na chrzcie świętym, abyście nigdy nie zwątpili, nie znużyli się i nie zniechęcili, abyście nie podcinali sami korzeni, z których wyrastamy...".
Czy potrzebny tu komentarz? Nie! Tylko proste stwierdzenie, że jest to klamra, która spina ten łańcuch, którego pierwsze ogniwo stanowiło owo wołanie z Placu Zwycięstwa: "Niech zstąpi Duch Twój na tę ziemię".

Na ratunek zagubionemu Narodowi

Druga pielgrzymka do Ojczyzny 16-23 czerwca 1983 r.
Druga pielgrzymka do Ojczyzny odbyła się w całkowicie odmiennym klimacie aniżeli poprzednia. Obudzony Naród przez brutalny stan wojenny (13 grudnia 1981 - 22 lipca 1983), który stłamsił atmosferę nadziei, wzmógł poczucie bezpardonowego zniewolenia, wykopał nowe bolesne rowy podziałów, utrwalił gorzką świadomość, że polscy komuniści pozostali na niezmienionych pozycjach zażartej walki z wszystkimi odruchami narodowej walki o wolność. Więzienia, obozy odosobnienia, krew górników z kopalni Wujek - stały się rekwizytami mającymi zagłuszyć obrosłe legendą i międzynarodowym prestiżem pojęcie "Solidarności".
Pielgrzymka odbyła się w dniach 16-23 czerwca 1983 r. pod hasłem: Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja. Stacjami tego ojcowskiego pochodu przez Kraj w celu leczenia bolesnych ran i wlewania w serca otuchy były główne miasta Polski (Warszawa - 16-18 czerwca; Niepokalanów 18 czerwca; Częstochowa-Jasna Góra - 18-19 czerwca; Poznań - 20 czerwca; Katowice - 20 czerwca; Wrocław - 21 czerwca; Góra św. Anny - 21 czerwca; Kraków i Nowa Huta - 21-23 czerwca).
Choć tracące wyraźnie na siłach władze państwowe próbowały jeszcze zakłócać papieskie poparcie dla zduszonej "Solidarności", skuteczność pielgrzymki papieskiej była bezsporna. Na swój sposób wyraziło się to w groteskowo urządzonym przez spanikowane władze spotkaniu Papieża z Lechem Wałęsą w Dolinie Chochołowskiej.

W przeddzień odzyskania wolności

Trzecia pielgrzymka do Kraju 8-14 czerwca 1987 r.
Trzecia podróż do Kraju zamyka cykl pobytów Jana Pawła II w Ojczyźnie, podejmujących znojny trud odzyskiwania wolności zagubionej przez działanie nienawistnych wobec niej systemów. Podniesiony na duchu Naród podjął na nowo żagiew "Solidarności", a trzymający się resztkami sił znienawidzony system polityczny coraz to wyraźniej zaczął się chwiać w swoich posadach, i to w skali wykraczającej poza granice Polski. Zaproszony oficjalnie przez W. Jaruzelskiego (13 stycznia 1987 r.) do odwiedzenia Polski, Papież w zdecydowany sposób postawił żądanie odwiedzenia Wybrzeża ze Szczecinem, Gdynią i Gdańskiem. W planie podróży znalazły się jeszcze poza tradycyjnymi (Warszawa, Kraków, Częstochowa) inne ważne ośrodki życia Kościoła polskiego, takie jak Lublin, Łódź, Tarnów. Sytuacja w Kraju pozostawała napięta, "Solidarność" bynajmniej nie skapitulowała, a partia, targana wewnętrznymi sprzecznościami, zbrodniczymi odruchami, dolewała oliwy do ognia (śmierć ks. Popiełuszki).
Wiadomo było, że pobyt w kolebce "Solidarności" stanowił główny punkt docelowy trzeciej papieskiej pielgrzymki.
Kulminacyjnym punktem tej pielgrzymki był więc pobyt Ojca Świętego na Wybrzeżu, a konkretnie w Gdyni i w Gdańsku - na Westerplatte i Zaspie. Gdynia stała się wielką katedrą, z której Jan Paweł II wygłosił wykład o fundamentalnej treści fenomenu "Solidarności", jakżeż często widzianej już tylko w kategoriach krzykliwego hasła politycznego. Tymczasem, w rozumieniu Papieża, solidarność wyzwala walkę, ale nigdy nie jest to walka przeciw drugiemu. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, walka o jego prawdziwy postęp, walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego. I tak rozumiana solidarność stanowi, w przekonaniu Papieża, powód do dumy, że pojawiła się ona tu, na polskim Wybrzeżu. Wypowie to w słowach: "Jakże doniosły jest fakt, że to słowo: «solidarność» zostało wypowiedziane tutaj, nad polskim morzem". W istocie, w podanej wyżej interpretacji "Solidarność" jako społeczne zjawisko implikuje trzy fundamentalne pojęcia chrześcijańskie: braterską miłość, dialog i współpracę. Tak rozumiany układ stosunków międzyludzkich stał się nie tylko kluczem do przecięcia gordyjskiego węzła wolności w Polsce i Europie Środkowej, ale w dalszej perspektywie programem autentycznego scalenia Europy.
Problematyka "Solidarności" nie była jednak jedynym wątkiem trzeciej pielgrzymki papieskiej. Formalnie wiodący był wątek Eucharystii, w związku z Krajowym Kongresem Eucharystycznym i hasłem: Do końca ich umiłował. Nic więc dziwnego, że ten właśnie wątek przewija się w przemówieniach w Warszawie, Krakowie, Tarnowie (plac katedralny), Szczecinie (przemówienie do alumnów seminariów duchownych), Częstochowie (Kaplica Cudownego Obrazu), Łodzi (I Komunia św. dzieci). W każdym z wymienionych miast były jeszcze tematy z nim szczególnie związane. I tak w Szczecinie podjął Ojciec Święty sprawę rodziny i kobiety, w Lublinie (KUL) - problem prawidłowej filozofii człowieka, w Tarnowie - problem pracy na roli oraz problem duchowieństwa, w Warszawie - problem ludzi kultury, w Łodzi - skierował swoje słowa do włókniarek. Gdy dodać do tak wzniosłych treści dwie jakżeż wymowne beatyfikacje: bp. Michała Kozala (14 czerwca) oraz Karoliny Kózkówny (10 czerwca) i te tłumy z uniesieniem, ale i godnością towarzyszące Ojcu Świętemu (ok. 5 mln), nie sposób nie uznać w trzeciej papieskiej pielgrzymce opatrznościowego wydarzenia, które przygotowało Naród do przełomowych przemian, jakie miały dokonać się w jego losach na przestrzeni kilkunastu następnych miesięcy.

Jak wyglądał pogrzeb Jana Pawła II

8 kwietnia o godz. 10.00 rozpoczną się uroczystości pogrzebowe Jana Pawła II. Oto planowany przebieg ceremonii.

7 kwietnia, od godz. 22.00 Bazylika św. Piotra zostanie zamknięta dla pielgrzymów. Rozpoczną się bezpośrednie przygotowania do pogrzebu.

Wczesnym rankiem, 8 kwietnia, ciało Jana Pawła II zostanie złożone w trumnie z drewna cyprysowego i nastąpi obrzęd pierwszego jej zamknięcia, odprawiany przez kardynała kamerlinga Eduardo Somalo. Twarz Ojca Świętego zostanie przykryta białym welonem. Towarzyszy temu modlitwa: „Wierzymy, że życie Jana Pawła II jest obecne w Tobie. Jego twarz, nieoświetlona już światłem tego świata niech będzie na zawsze oświetlona Twoim, wiecznym i niewyczerpanym Światłem. Jego Twarz, która bada la Twoje szlaki, żeby wskazać je Kościołowi, niech cieszy się Twoją łaską. Jego twarz, której my już nie będziemy oglądać, niech cieszy się Twoją obecnością”.

Zamknięcie trumny nastąpi w obecności kardynałów: kamerlinga, stojących na czele każdej z trzech kategorii kardynalskich: biskupów, prezbiterów i diakonów, archiprezbitera Bazyliki św. Piotra, sekretarza stanu, wikariusza papieskiego dla diecezji rzymskiej oraz nie będących kardynałami: substytuta Sekretariatu Stanu, prefekta Domu Papieskiego, jałmużnika papieskiego, wicekamerlinga, przedstawicieli kanoników Bazyliki św. Piotra i sekretarza papieża, ubranych w stroje chóralne (rokieta i mantolet) i krewnych Zmarłego.

Uroczysta Msza św. żałobna rozpocznie się o godz. 10.00 i potrwa około 3 godzin. Wcześniej trumna zostanie wyniesiona na plac św. Piotra. Liturgii, koncelebrowanej tylko przez kardynałów i patriarchów katolickich Kościołów wschodnich, będzie przewodniczył dziekan Kolegium Kardynalskiego kard. Joseph Ratzinger. Na papieskiej trumnie ułożone będą najprawdopodobniej księgi czterech Ewangelii. Oblicza się, że na Placu św. Piotra zmieszczą się jedynie przedstawiciele 200 oficjalnych delegacji z całego świata i inni specjalni goście.

Urząd Obrzędów Liturgicznych Papieża ogłosił tekst Mszy św. pogrzebowej i ceremonii pochówku Jana Pawła II. Wiadomo, że Msza będzie sprawowana głównie po łacinie, ale wiele jej części, jak czytania liturgiczne czy modlitwa wiernych będą wypowiadane w językach współczesnych. Pierwsze czytanie, pochodzące z 10. rozdziału Dziejów Apostolskich, będzie po hiszpańsku, drugie - z 3. rozdziału Listu św. Pawła do Filipian - po angielsku, a Ewangelia - z 19. rozdziału św. Jana - po łacinie. Wezwania modlitwy wiernych będą kolejno w językach: francuskim, suahili, tagalskim (filipińskim), polskim, niemieckim i portugalskim. W naszym języku usłyszymy: „Za dusze zmarłych Papieży i wszystkich, którzy w Kościele głosili Ewangelię i wypełniali kapłańską posługę: aby zostali dopuszczeni do udziału w liturgii niebieskiej, módlmy się”.

Po Komunii św. rozpoczną się obrzędy przyjęcia i pożegnania ciała Zmarłego. Wokół przybranej trumny zgromadzą się koncelebransi, a kardynał-dziekan wezwie wszystkich zgromadzonych do wspólnej modlitwy za „duszę naszego Papieża Jana Pawła, Biskupa Kościoła katolickiego, który umacniał braci w wierze zmartwychwstania”. Zostanie odśpiewana Litania do Wszystkich Świętych, w której wezwanie „módl (lub módlcie) się za nami” będzie zastąpione przez słowa „módl/módlcie się za niego” (ora/orate pro eo). Ostatnie wezwanie Litanii będzie skierowane do św. Faustyny Kowalskiej.

Kolejnym punktem uroczystości będzie specjalna modlitwa Kościołów wschodnich, zaczerpnięta z nabożeństwa za zmarłych w liturgii bizantyńskiej, po czym przez chwilę wszyscy uczestnicy świętych obrzędów będą się modlić w milczeniu, a w tym czasie, przy śpiewie scholi główny celebrans pokropi wodą święconą trumnę i okadzi ją. Po jeszcze jednej modlitwie rozpocznie się procesja z trumną papieża do grobu, obecni zaś odśpiewają w tym czasie po łacinie Magnificat. Przy śpiewie trzech Psalmów kardynał kamerling przewodniczy przeniesieniu ciała zmarłego papieża z Bazyliki do Grot Watykańskich przez Bramę św. Marty.

Drugie, ostateczne zamknięcie trumny i złożenie jej do trumny ołowianej, a następnie wiązowej, dokonuje się w Grotach Watykańskich. Abp Marini, mistrz ceremonii papieskich przypomniał, że dawniej był zwyczaj wkładania do trumny papieża złotych i srebrnych monet z okresu ich pontyfikatu. Natomiast do trumny Jana Pawła II zostanie złożony woreczek z medalami wybitymi w czasie jego pontyfikatu oraz umieszczony w metalowym pojemniku akt, zawierający najważniejsze fakty z okresu jego pontyfikatu.

Jan Paweł II zostanie pochowany w miejscu, gdzie do 2001 r. był grobowiec Jana XXIII. W czasie złożenie do grobu przewodniczący obrzędom kardynał odmawia na przemian z diakonem modlitwy, do których włączają się wierni, odmawiając po łacinie Ojcze nasz. Trumna jest przybrana czerwonymi wstęgami z pieczęciami Kamery Apostolskiej, Prefektury Domu Papieskiego, Urzędu Obrzędów Liturgicznych Papieża i Kapituły Watykańskiej. Umieszcza się ją następnie w trumnie drewnianej ocynkowanej, która natychmiast zostaje szczelnie zamknięta i na niej również umieszcza się pieczęcie wspomnianych urzędów watykańskich. Na wieku ustawia się krzyż i herb zmarłego papieża. W czasie składania trumny do grobu wszyscy uczestnicy tej ceremonii śpiewają hymn „Salve regina”. Na zakończenie notariusz Kapituły Bazyliki watykańskiej sporządza świadectwo prawdziwości pochówku i odczytuje go zebranym.

Zgodnie z motu proprio Pawła VI z 1968 r. w obrzędach mają obowiązek uczestniczyć - ale nie koncelebrować - członkowie tzw. Kapeli Papieskiej, którą tworzą: patriarchowie, arcybiskupi i biskupi - powinni mieć z sobą rokietę i mucet, arcybiskupi i biskupi katolickich Kościołów wschodnich z właściwym im strojem chóra1nym, opaci i zakonnicy - właściwy strój chóralny, prałaci - z rokietą i mantoletem lub w krótkiej komży z obwódką fioletową, nałożonej na szaty fioletowe, stosownie do stopnia w hierarchii, kapelani Jego Świątobliwości - w komży na sutannie obramowanej lamówką fioletową i proboszczowie rzymscy - w komży i z czerwoną stułą.

Oprac. na podstawie KAI

Novendialia

Novendialia rozpoczną się jutrzejszą pogrzebową Mszą św.



Cykl 9 Mszy żałobnych za spokój duszy zmarłego Papieża, przepisanych w konstytucji Jana Pawła II „Universi Dominici gregis”, rozpocznie Msza św. 8 kwietnia na Placu św. Piotra o godz. 10.00. Wiadomość tę podał Urząd Ceremonii Liturgicznych Papieża dodając, że po niej nastąpi pogrzeb i złożenie ciała Ojca Świętego w Grotach Watykańskich. Następnie w dniach 9-16 kwietnia odprawiane one będą codziennie o godz. 17.00.

Niektóre z Mszy św. będą otwarte dla wszystkich, za każdym jednak razem będą one sprawowane w innej intencji. Podczas Mszy 9 kwietnia, której przewodniczyć będzie kard. Francesco Marchisano, archiprezbiter Bazyliki św. Piotra, intencją będą wierni z Państwa Watykańskiego. Nazajutrz wikariusz diecezji rzymskiej kard. Camillo Ruini będzie przewodniczył Mszy w intencji Kościoła Rzymu; 11 kwietnia emerytowany arcybiskup Bostonu i archiprezbiter bazyliki Matki Bożej Większej kard. Bernard Francis Law będzie przewodniczył liturgii dla kapituł rzymskich bazylik patriarchalnych.
12 kwietnia emerytowany arcybiskup Rio de Janeiro, protoprezbiter Kolegium Kardynalskiego kard. Eugenio Sales de Araujo będzie przewodniczył Mszy dla Kapeli Papieskiej. W intencji pracowników Kurii Rzymskiej Mszy św. następnego dnia będzie przewodniczył substytut Sekretariatu Stanu abp Leonardo Sandri.
14 kwietnia Mszę św. odprawi w obrządku wschodnim maronicki patriarcha Antiochii kard. Nasrallah Pierre Sfeir, a wezmą w niej udział wierni Kościołów Wschodnich. Nazajutrz Mszy dla członków instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego będzie przewodniczył emerytowany arcybiskup Camerino-San Severino Marche, sekretarz kongregacji dla osób zakonnych abp Piergiorgio Silvano Nesti, CP.
I wreszcie 16 kwietnia, ostatnia Msza cyklu, której będzie przewodniczył były prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, protodiakon Kolegium kard. Jorge Arturo Medina Estévez, będzie przeznaczona przede wszystkim dla Kapeli Papieskiej.
We Mszach św., które odprawione zostaną 12 i 16 kwietnia, będą mogli wziąć udział wszyscy chętni.

Z okna Domu Ojca

Czesław Ryszka



Powiększ zdjęcie

Fot.: AP Photo/Luca Bruno


Kiedy 2 kwietnia ogłoszono wiadomość o śmierci Jana Pawła II, dziesiątki tysięcy ludzi trwających na placu św. Piotra na modlitwie z umierającym Papieżem, pochyliło głowy, zapłakało. Co jednak zaskakujące, zaraz potem rozległy się oklaski, które wyrażały uczucia ogromnej wdzięczności dla Ojca Świętego. W jednym momencie wszyscy zrozumieli, że nie czas, aby Papieża opłakiwać, ale nastał czas, żeby mu powiedzieć: dziękujemy za to, że byłeś. Dziękujemy za to, że otworzyłeś nam oczy na dar wiary i świętości.
Kiedy zaś zebrani na placu św. Piotra młodzi dowiedzieli się, że ostatnie papieskie słowa były skierowane do nich: „Szukałem was, teraz wy przybyliście do mnie”; „Nie lękajcie się wyruszyć w nieznane. Idźcie odważnie, z wiarą i ufnością, wiedząc, że jestem z wami” – zapanowała wielka radość. Odpowiedzią na jego miłość, można określić to, co działo się w następnych dniach w Wiecznym Mieście, w Polsce i na świecie, a co już zostało nazwane cudem Jana Pawła II. Nic też dziwnego, że jego pogrzeb w piątkowe przedpołudnie – gdyby na to pozwalało prawo kościelne - zakończyłby się kanonizacją Ojca Świętego przez aklamację ludu rzymskiego. Kanonizacji, oczywiście, nie mogło być, uczestniczyliśmy natomiast w największej uroczystości w dziejach świata. Ojca Świętego pożegnało w Rzymie pięć milionów pielgrzymów, wśród nich dwieście oficjalnych delegacji z szefami państw i rządów oraz przedstawicielami rodów królewskich i książęcych, przywódcami wyznań i religii z całego świata, szefami największych organizacji międzynarodowych. Szacuje się, że przybyło również ok. miliona Polaków. Koncelebrowanej Mszy Świętej z udziałem 116 kardynałów oraz patriarchów katolickich Kościołów Wschodnich, przewodniczył dziekan Kolegium Kardynalskiego Joseph Ratzinger.
Zgasło jedynie światło dnia

W przeddzień pogrzebu, w czwartek o godz. 22.00 zamknięte zostały drzwi do bazyliki św. Piotra. Do tego czasu ok. dwóch milionów osób oddało hołd Ojcu Świętemu, drugie tyle nie miało tego szczęścia. W piątkowy ranek ciało Jana Pawła II włożono do trumny z drewna cyprysowego, a kardynał kamerling Eduardo Somalo przykrył twarz Zmarłego białym welonem - symbolem światła wiecznego. Do trumny włożono pamiątkowe medale, które co roku były wybijane z okazji kolejnych rocznic pontyfikatu oraz monety watykańskie z wizerunkiem Jana Pawła II. Zaraz po tym szambelani nałożyli wieko na trumnę.
O godz. 10.00 rozpoczęła się Msza Święta pogrzebowa. Szambelani wynieśli trumnę z ciałem Ojca Świętego, którą ustawiono na ziemi. Widniał na niej tylko papieski herb. Wiatr rozwiewał karty położonej na trumnie księgi z czterema Ewangeliami. W tle za ołtarzem, na frontonie bazyliki, łopotał na wietrze gobelin ukazujący postać Zmartwychwstałego Chrystusa. Witając uczestników Mszy Świętej, kard. Ratzinger pozdrowił głowy państw i rządów, delegacje różnych krajów, powitał zwierzchników i przedstawicieli Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, a także innych religii. Pozdrowił arcybiskupów, biskupów, księży, zakonników, zakonnice i wiernych, przybyłych z różnych kontynentów, a na koniec w specjalny sposób pozdrowił młodzież, „którą Jan Paweł II lubił nazywać przyszłością i nadzieją Kościoła” - dodał.
Podczas Liturgii Słowa śpiewano psalm 23 „Pan jest moim pasterzem”, w tekście Ewangelii usłyszeliśmy fragment zapisany u św. Jana o powołaniu Piotra, ze znaczącym pytaniem: „Czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” oraz poleceniem: „Pójdź za Mną!”. Na tych słowach Jezusa skierowanych do Szymona Piotra, oparł swoje kazanie kard. Ratzinger. W pewnym momencie spoglądając w papieskie okna pałacu apostolskiego, kardynał powiedział: „Ukochany Papież stoi teraz w oknie Domu Ojca” i patrzy na nas.
Dziekan Kolegium Kardynalskiego przypomniał lata kapłaństwa Karola Wojtyły, powołanie na Stolicę Piotrową, podkreślając, że Jan Paweł II dał siebie samego bez ograniczeń Chrystusowi, a w ten sposób także nam, aż do ostatniej chwili. Tą końcową chwilą było papieskie milczenie, utrata głosu, jakże wymowna i owocna. „Dla nas wszystkich pozostaje niezapomniane, jak w ostatnią Niedzielę Wielkanocną swojego życia, naznaczony cierpieniem, jeszcze raz ukazał się w oknie Pałacu Apostolskiego i ostatni raz udzielił błogosławieństwa Urbi et Orbi. Możemy być pewni, że nasz ukochany papież stoi teraz w oknie Domu Ojca, patrzy na nas i nam błogosławi” - powiedział kard. Joseph Ratzinger. Wielokrotnie po słowach odnoszących się do Jana Pawła II wierni reagowali oklaskami. A co najważniejsze: zaraz po zakończeniu homilii zaczęli wznosić okrzyki: Santo sobito (Natychmiast święty!), wyrażając tym pragnienie szybkiej kanonizacji Jana Pawła II.
Po homilii oraz wezwaniach Modlitwy Powszechnej rozpoczęła się Liturgia Eucharystyczna i ofiarowanie darów. Wśród licznych osób wnoszących dary na ołtarz byli górale z Krzeptówek z Zakopanego. Po odmówieniu modlitwy „Ojcze Nasz”, przekazaniu znaku pokoju i pieśni „Baranku Boży” 350 kapłanów udzielało Komunii Świętej wiernym. M.in. kard. Ratzinger udzielił Komunii przykutemu do wózka bratu Rogerowi ze wspólnoty Taize. Po zakończeniu Mszy Świętej rozpoczęła się wielominutowa owacja, której towarzyszyły okrzyki: Jan Paweł II, „Santo!, Santo!”, przeplatające się z wyraźnie słyszanym, polskim: „Święty!, Święty!”. Nad głowami wiernych powiewały setki flag polskich i papieskich, biało-żółtych… Wyraźnie wzruszony kard. Ratzinger czekał kilka minut z rozpoczęciem kolejnych modlitw ostatniego pożegnania.
Po litanii do Wszystkich Świętych modlitwę katolickich Kościołów wschodnich rozpoczął patriarcha koptyjski Aleksandrii Stefan II Ghattas. Następnie kard. Martinez Somalo pokropił trumnę z ciałem Papieża wodą święconą i okadził ją, po czym sformowała się procesja, w której trumna Jana Pawła II została wniesiona do bazyliki św. Piotra, a stamtąd do grot watykańskich - miejsca spoczynku Papieża. Tuż przed wniesieniem do bazyliki św. Piotra, trumna z ciałem Jana Pawła II została odwrócona w stronę wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra. Rozległy się okrzyki „Jan Paweł”, „Santo”, „Święty”, biły dzwony, ludzie oklaskiwali Zmarłego, powiewali flagami, chustkami…
Procesja z trumną Jana Pawła II przeszła przez bazylikę św. Piotra, udając się do grot watykańskich, gdzie nastąpiło ostateczne zamknięcie trumny i umieszczenie jej w podwójnej, ocynkowanej trumnie drewnianej. Do tej podwójnej trumny włożono w metalowym pojemniku akt zawierający najważniejsze fakty z okresu pontyfikatu. Na trumnie umieszczono krzyż i herb Papieża, a następnie przybito pieczęcie Kamery Apostolskiej, Prefektury Domu Papieskiego, Urzędu Obrzędów Liturgicznych Papieża i Kapituły Watykańskiej. Notariusz Kapituły Bazyliki Watykańskiej spisał akt złożenia trumny do grobu i po jego odczytaniu, delegaci kamerlinga i prefekta Domu Papieskiego podpisali dokumenty potwierdzające dokonanie pogrzebu.
Jan Paweł II został pochowany w miejscu, gdzie do 2001 r. był grobowiec Jana XXIII. Zgodnie z testamentem Ojca Świętego, grób został wykopany w ziemi i nakryty płytą (bez sarkofagu). Jedynie kilka metrów dzieli to miejsce od grobu św. Piotra, a w sąsiedztwie znajduje się płyta nagrobna Pawła VI oraz nieopodal marmurowy sarkofag Jana Pawła I. Setki tysięcy wiernych długo jeszcze pozostawały na placu św. Piotra, mając świadomość, że – z jednej strony - odejście Ojca Świętego przyniosło nam wielkie poczucie osamotnienia, że zostaliśmy opuszczeni przez jedyny niewzruszalny autorytet całego współczesnego świata; ale z drugiej strony – on pozostał z nami jako wzór życia duchowego, jako ten, który do końca wypełnił misję namiestnika Chrystusa na ziemi. Zwłaszcza jego cierpienie, przyrównywane do drogi krzyżowej Mistrza, ukazało współczesnemu światu zbawczy wymiar życia. I co najważniejsze: już dokonał się cud nawrócenia serc i sumień milionów ludzi, już określa się przemienionych ludzi pokoleniem Jana Pawła II. Oby ten cud przemiany i powrotu do odważnego świadectwa wiary i miłości trwał jak najdłużej, aby nie zmarnowało się ziarno życia i ofiarnej śmierci Jana Pawła II. On na nas patrzy z „okna Domu Ojca”.

„Pójdź za mną!” - homilia kard. J. Ratzingera w czasie Mszy pogrzebowej Jana Pawła II (Dokumentacja)


„Pójdź za mną!” - homilia kard. J. Ratzingera w czasie Mszy pogrzebowej Jana Pawła II (Dokumentacja)

A oto polskie tłumaczenie pełnego tekstu homilii kard. Josepha Ratzingera, dziekana Kolegium Kardynalskiego, który przewodniczył Mszy św. pogrzebowej za Jana Pawła II, 8 kwietnia:

„Pójdź za mną” - mówi zmartwychwstały Pan do Piotra jako ostatnie swe słowo do tego ucznia, wybranego, aby pasł Jego owce. „Pójdź za mną” - te zwięzłe słowa Chrystusa mogą być uznane za klucz do zrozumienia orędzia, wypływającego z życia naszego zmarłego i umiłowanego Papieża Jana Pawła II, którego zwłoki składamy dzisiaj do ziemi jako nasienie nieśmiertelności - z sercem pełnym smutku, ale także radosnej nadziei i głębokiej wdzięczności.
Są to uczucia naszej duszy, Bracia i Siostry w Chrystusie, obecni na Placu św. Piotra, na przyległych ulicach i we wszystkich innych miejscach miasta Rzymu, zaludnionego w tych dniach przez ogromny tłum milczący i modlący się.
Wszystkich pozdrawiam serdecznie. W imieniu także Kolegium Kardynalskiego pragnę przekazać swe pełne szacunku myśli Głowom państw, rządów i delegacji różnych krajów. Pozdrawiam Władze i Przedstawicieli Kościołów i Wspólnot chrześcijańskich, jak również innych religii. Pozdrawiam następnie Arcybiskupów, Biskupów, kapłanów, zakonników, zakonnice i wszystkich wiernych przybyłych ze wszystkich kontynentów; w sposób szczególny pozdrawiam młodych, których Jan Paweł II lubił określać jako przyszłość i nadzieję Kościoła.
Moje pozdrowienie sięga ponadto do tych, którzy w każdej części świata są z nami zjednoczeni za pośrednictwem radia i telewizji w tym chóralnym udziale w uroczystym obrzędzie pożegnania umiłowanego Papieża.
Pójdź za mną - już jako młody uczeń Karol Wojtyła był entuzjastą literatury, teatru, poezji. Pracując w zakładzie chemicznym, otoczony i zagrożony przez terror nazistowski, usłyszał głos Pana: Pójdź za mną!
W tym bardzo szczególnym kontekście zaczął czytać książki z zakresu filozofii i teologii, wstąpił następnie do podziemnego seminarium, założonego przez Kardynała Sapiehę a po wojnie mógł uzupełnić swe studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Wielokrotnie w swych listach do kapłanów i w swych książkach autobiograficznych mówił nam o swoim kapłaństwie, do którego został wyświęcony 1 listopada 1946.
W tekstach tych wyjaśnia swe kapłaństwo, wychodząc zwłaszcza od trzech słów Pana. Przede wszystkim od tego: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał” (J 15, 16). Drugie zdanie to: „Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (J 10, 11). I wreszcie: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15, 9).
W tych trzech słowach widzimy całą duszę naszego Ojca Świętego. Rzeczywiście poszedł wszędzie i niezmordowanie, aby nieść owoc, owoc, który trwa. „Wstańcie, chodźmy!” - to tytuł jego przedostatniej książki. „Wstańcie, chodźmy!” - tymi słowy budził nas z wiary zmęczonej, ze snu uczniów wczoraj i dzisiaj.
Ojciec Święty stał się więc kapłanem aż do końca, gdyż ofiarował swoje życie Bogu za swoje owce, za owce całego świata, w codziennym służeniu Kościołowi, przede wszystkim zaś w trudnych próbach ostatnich miesięcy. W ten sposób stał się jednym z Chrystusem, dobrym pasterzem, który kocha swe owce. I wreszcie „wytrwajcie w mojej miłości”: Papież, który szukał spotkania ze wszystkimi, który był w stanie przebaczyć i otworzyć serce na wszystkich, mówi nam, także dzisiaj, tymi słowami Pana: mieszkając w miłości Chrystusa, uczmy się w szkole Chrystusa sztuki prawdziwej miłości.
Pójdź za mną! W lipcu 1958 rozpoczyna się dla młodego kapłana Karola Wojtyły nowy etap na drodze z Panem i za Panem. Karol spędzał jak zwykle wspólne wakacje nad jeziorami mazurskimi z grupą młodych miłośników kajaków. Ale niósł z sobą list, który wzywał go do stawienia się przed Prymasem Polski kardynałem Wyszyńskim i mógł się domyślać celu tego spotkania: swej nominacji na biskupa pomocniczego w Krakowie.
Porzucenie nauczania akademickiego, pozostawienie tej zapładniającej wspólnoty z młodymi, porzucenie wielkiego zmagania intelektualnego o zrozumienie i odczytanie tajemnicy stworzenia człowieka, aby uobecnić w świecie dzisiejszym chrześcijańskiej interpretacji naszego bytu - wszystko to musiało mu się jawić jako utrata samego siebie, utrata wtedy właśnie, gdy stało się to ludzką tożsamością tego młodego kapłana. Pójdź za mną - Karol Wojtyła zaakceptował, słysząc w wołaniu Kościoła głos Pana: „Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je, a kto je straci, zachowa je” (Łk 17, 33).
Nasz Papież - wiemy o tym wszyscy - nigdy nie chciał zachować własnego życia, mieć go dla siebie; chciał dać siebie samego bez ograniczeń, aż do ostatniej chwili, za Chrystusa i w ten sposób także za nas. Właśnie w ten sposób mógł doświadczyć, jak to wszystko, co złożył w ręce Pana, powróciło na nowo: miłość do słowa, do poezji, literatury stała się zasadniczą częścią jego posłannictwa duszpasterskiego i nadała nową świeżość, nową aktualność i nową siłę przyciągającą głoszeniu Ewangelii, nawet wtedy, gdy jest to znakiem sprzeciwu.
Pójdź za mną! W październiku 1978 Kardynał Wojtyła usłyszał znów głos Pana. Odnawia się dialog z Piotrem, przytaczany w Ewangelii z dzisiejszej uroczystości: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? (...) Paś baranki moje!” Na pytanie Pana: Karolu, czy miłujesz mnie?, Arcybiskup Krakowa odpowiedział z głębi swego serca: „Panie, Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, że Cię kocham”.
Miłość do Chrystusa była siłą przeważającą u naszego umiłowanego Ojca Świętego; ten, kto widział go modlącego się, kto słyszał, jak przemawiał, wie o tym.
I tak dzięki temu głębokiemu zakorzenieniu w Chrystusie mógł nieść ciężar, przekraczający siły czysto ludzkie: być pasterzem owczarni Chrystusa, Jego Kościoła powszechnego. Obecnie nie miejsce tu na omawianie szczegółów treści tego pontyfikatu ta bogatego. Chciałbym tylko przeczytać dwa fragmenty dzisiejszej liturgii, w których pojawiają się główne elementy jego orędzia. W pierwszym czytaniu Św. Piotr mówi nam - a razem z Piotrem mówi to Papież: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich” (Dz 10, 34-36). I w drugim czytaniu Św. Paweł - i ze św. Pawłem nasz zmarły Papież - głośno nas zachęca: „Przeto bracia umiłowani, za którymi tęsknię - radości i chwało moja! - tak stójcie mocno w Panu, umiłowani” (Flp 4, 1).
Pójdź za mną! Wraz z poleceniem, aby pasł Jego owczarnię, Chrystus zapowiedział Piotrowi jego męczeństwo.
Tym zamykającym i podsumowującym słowem dialogu o miłości i o posłannictwie pasterza powszechnego, Pan przywołuje inny dialog, odbyty w kontekście ostatniej wieczerzy. Jezus powiedział tam: „Dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”. Rzekł Piotr: „Panie, dokąd idziesz?” Jezus mu odpowiedział: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz” (J 13, 33.36). Jezus z wieczerzy idzie na krzyż, idzie ku zmartwychwstaniu - wchodzi w tajemnicę paschalną; Piotr jeszcze nie może za nim iść.
Teraz - po zmartwychwstaniu - nadeszła ta chwila, owo „później”. Pasąc owczarnię Chrystusa, Piotr wkracza w tajemnicę paschalną, idzie ku krzyżowi i zmartwychwstaniu. Pan mówi o tym tymi słowami: „Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz” (J 21, 18).
W pierwszym okresie swego pontyfikatu Ojciec Święty, jeszcze młody i pełen sił, pod przewodem Chrystusa dotarł aż do krańców świata. Później jednak wchodził coraz bardziej we wspólnotę cierpień Chrystusa, coraz lepiej rozumiał prawdę słów: „Inny cię opasze”. I właśnie w tej wspólnocie z Panem cierpiącym niezmordowanie i z nowym zapałem głosił Ewangelię, tajemnicę miłości aż do końca (por. J 13,1).
Odczytał dla nas tajemnicę paschalną jako tajemnicę miłosierdzia Bożego. W swej ostatniej książce napisał: granicą wyznaczoną złu „jest ostatecznie Boże miłosierdzie” („Pamięć i tożsamość”, str. 61). A rozważając zamach, mówi: „Chrystus, cierpiąc za nas wszystkich, nadał cierpieniu nowy sens, wprowadził je w nowy wymiar, w nowy porządek: w porządek miłości... Jest to cierpienie, które pali i pochłania zło ogniem miłości i wyprowadza nawet z grzechu wielorakie owoce dobra”. (tamże, str. 171-172). Ożywiany tą wizją, Papież cierpiał i kochał we wspólnocie z Chrystusem i dlatego przesłanie jego cierpienia i jego milczenia było tak bardzo wymowne i owocne.
Miłosierdzie Boże: Ojciec Święty znalazł najczystsze odbicie miłosierdzia Bożego w Matce Bożej. On, który stracił w dzieciństwie własną mamę, tym bardziej ukochał Matkę Bożą. Usłyszał słowa Pana ukrzyżowanego jako skierowane do siebie osobiście: „Oto matka twoja!” I postąpił tak jak uczeń umiłowany: przyjął Ją w głębi swego bytu (eis ta idia; J 19, 27) - Totus tuus. I od matki nauczył się dostosowywania się do Chrystusa.
Dla nas wszystkich pozostaje niezapomniana chwila, jak w ostatnią Niedzielę Wielkanocną swego życia Ojciec Święty, naznaczony cierpieniem, ukazał się jeszcze raz w oknie Pałacu Apostolskiego i po raz ostatni udzielił błogosławieństwa „Urbi et Orbi”.
Możemy być pewni, że nasz umiłowany Papież stoi obecnie w oknie domu Ojca, spogląda na nas i nam błogosławi. Tak, błogosław nam, Ojcze Święty. Powierzamy twoją drogą duszę Matce Bożej, twojej Matce, która prowadziła cię każdego dnia i zaprowadzi cię teraz do wiecznej chwały swego Syna, Jezusa Chrystusa Pana naszego.

Amen